50. urodziny poety, prozaika i rockmana Marcina Świetlickiego przypadają na sobotę, 24 grudnia. W Literatce pojawił się kilka dni wcześniej.
Najpierw, na spotkaniu autorskim 19 grudnia, promował swój zbiór prozy kryminalnej zatytułowany “Powieści”. Przy okazji poinformował, w jakich jeszcze gatunkach sztuki mógłby zaistnieć. Otóż – chwila na marzenia – chciałby napisać operę. Tymczasem zanosi się natomiast na to, że wystawiona zostanie “Elektra” Eurypidesa w przekładzie jego i Grzegorza Dyducha (kolegi ze Świetlików). Dzieło stworzyli ponad dziesięć lat temu, czyli mniej-więcej w tym samym okresie, co zatytułowany identycznie utwór z albumu “Złe misie” (2001). Teraz wygrzebali je z szuflady, zagadnięci przez Edwarda Pasewicza, czy by nie napisali dla niego sztuki. Jako że artysta owy jest homoseksualistą, Świetlicki zażartował, że w jego wersji “Elektra” będzie pedalska, co ktoś z publiczności uzupełnił pomysłem, by zmienić tytuł na “Elektron”. Podejrzewam, że zyskałaby w ten sposób na popularności.
Dzień później, we wtorek, Świetlicki wystąpił również na cyklicznej imprezie Gadki-Szmatki Literatki. Jaki monolog wygłosił – nie wiem, bo nie byłem. Kiedy się po raz pierwszy upił – opowiedział już w poniedziałek. Jak się zmienił z przeciwnika palenia w palacza – również. Na pewno jednak straciłem coś, czego jeszcze nie słyszałem, a co by mi się podobało.







