Wieczór z Hubertem i Gerardem

Scott Kelly, znany z niezwykle wpływowego i zasłużonego Neurosis, które pchnęło rzesze metalowców w eksperymenty, wystąpił 18 lutego we Wrocławiu, tym razem z towarzyszeniem gitary akustycznej, a więc odsłaniając swoje mniej znane oblicze. Był to jego jedyny koncert w Polsce. Pal licho, że dzień później zagrał jeszcze w Krakowie – skoro strona Firleja twierdzi, że jedyny, to jedyny! Kraków to już nie Polska i basta! Wydarzenie było więc godne uwagi, ale ja ów koncert opuściłem – ten wstęp to zmyła.

Gdy malarz nazywa się Hubert Pokrandt, to ma już plusa za to, że można się nie domyślić, że nie jest znanym, doświadczonym artystą z Europy centralno-zachodniej, lecz niedawnym absolwentem wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych. Życiorys to jednak szczegół, do którego nie przywiązywałem wielkiej wagi. Na wernisaż w Falansterze poszedłem bardziej po to, żeby sprawdzić, jak w cudzą wizję wpasuje się Gerard Lebik ze swoim projektem Zopan. Pokaże, że tak naprawdę tworzy muzykę ilustracyjną, czy może to dzieła Pokrandta będą stanowiły ilustrację dla jego muzyki?

Przemowa Pokrandta była o tym, że nie będzie przemawiał.

Pokrandt z atrybutem. Nie piwem, tylko tym drugim. Nie wypuszczał go chyba przez całą imprezę.

Wyrywa sobie włosy. Pewnie krytyk ;)

Hubert pomalował również stoły.

Ten stół prawie przegapiłem.

Zopana na żywo widziałem już dwa miesiące wcześniej. Tym razem set, prawie godzinny, wydał mi się ciekawszy, chwilami, zwłaszcza z początku, niemal komercyjny, chociaż w tym przypadku to pojęcie mocno względne. W końcu chyba najbardziej pasującym do tej muzyki terminem jest noise. Płynnie zmieniające się proporcje między niskimi a wysokimi częstotliwościami, szumy, czasami ludzkie głosy… Niedawno w dyskusji na innym blogu pewien kolega stwierdził, że The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble jest projektem niszowym. Uświadomiło mi to, że przez ostatnie kilka lat tak się wgłębiłem w muzykę spoza mainstreamu, że przestałem się orientować, do czego to określenie pasuje, gdzie jest granica między niszą a światłem dziennym. Lebik przynajmniej częściowo mi przypomniał – nie mam wątpliwości, gdzie on siedzi.

Z czasem światło zostało prawie całkowicie zgaszone, a ja nabierałem przekonania, że zdołam zmontować coś sensownego.

Jako nałogowy szpieg odnotowuję dodatkowo, że na miejscu pojawili się m.in. dowcipny Filip z Indigo Tree (dla którego to zespołu Pokrandt zrobił teledysk „Lazy”) i Paweł Piotrowicz z „Rity Baum”.

Reklamy

, , , , , ,

  1. “Malarstwo” Huberta Pokrandta do 4 marca « Falanster

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s