Music neurotycznie czeka na nas

Gdy publikuję coś w serwisie, który ma tysiące gości dziennie, dostaję zjebkę od trolli, fanów i antyfanów przedstawionych wykonawców, a czasami nawet samych wykonawców. Gdy publikuję coś na blogu, który ma kilkaset wyświetleń tygodniowo, dostaję… podziękowania. Miewam przez to powracający wciąż dylemat. Chcę promować to, co mało znane, a wartościowe, docierać z informacją o tym do szerokiego grona odbiorców, czasami jednak boję się umieszczać materiały na temat takich twórców na portalach, z którymi współpracuję, bo zaraz jakiś wszechwiedzący internauta doda pod spodem komentarz, że to gówno. Nie potrafię założyć, że artysty to nie zasmuci, czego ja byłbym pośrednim sprawcą. Hmm, podobno jestem wrażliwy…

Dygresja ta we wstęp przemieniona związana jest z konkursem Neuro Music. Uważnie śledziłem końcówkę przebiegu drugiego etapu, jednak nie dlatego, że interesował mnie sam wyścig, tylko dlatego, że ktoś tam w komentarzu podlinkował moją notkę na temat biorących udział zespołów. Fala wejść, której nie dało się przegapić. I jeszcze to rozpieprzające określenie: „przedsmak jury”. Zastanawiam się, którego głównie członka jestem przedsmakiem. Tzn. członka jury, oczywiście.

Kto natomiast konkretnie zasiądzie w ławie sędziowskiej – wciąż nie jest pewne. Od stycznia było podawane, że będą to m.in. Robert Chmielewski z Firleja oraz dziennikarze: Jarek Szubrycht i Bartek Chaciński. Lista nazwisk na stronie z oficjalnymi wynikami jest taka sama, jednak sam Firlej nie wymienia już Chacińskiego, który zresztą wspominał coś, że nie wie jeszcze, czy weźmie w tym udział. Ja nie wiem, o co chodzi, ale z szacunku/życzliwości/sympatii do wymienionych w tym akapicie osób nie będę wymyślał teorii spiskowych. Pośmieję się tylko, że strona główna Firleja ponad cztery doby po zakończeniu drugiej rundy nadal informuje, że „już można głosować”.

A kto przeszedł do finału? Odpowiednie linki już podałem. Dorzucam (jako autor tego bloga) pozdrowienia np. dla Mindsedge, Obscure Sphinx i Ultimate Universe oraz (jako odbiorca muzyki) subiektywne proroctwo nt. dwóch uczestników nadchodzącego starcia na żywo. Phobh zrobi powtórkę z Kethy (tzn. drugi raz pod rząd weźmie udział w finale i nie wygra, a wokalista zostanie przyjęty do Decapitated), zaś bezkonkurencyjne będzie Zoltar. Tak, Zoltar wygra, mogę się założyć, i wygra słusznie oraz zasłużenie, a ja zamierzam być tego świadkiem, a przy okazji pobawić się pod sceną podczas występów Ultimate Universe i Belzebong. Ale o tym notka dopiero za miesiąc.

PS
Autor bloga przy okazji zgłębiania poruszanego tematu poznał w tak krótkim czasie twórczość tak wielu zespołów, zaznajamiając się z nią tak mało, że nie jest pewien, czy mu się nazwy nie pomieszały i czy w ogóle pamięta jakąś muzykę.

Reklamy

, , , , , ,

  1. Neurotycznie doczekałem music « Misja i Transmisja

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s