Szkic o Ikarze

– Już nie udawaj, że ci tak dobrze.

Nawet się nie uśmiechnął. Jego serce zatrzymało się na moment, wprawiając go w sto milionów śmierci klinicznych. Oczy zaszły mgłą, ale widział – wiedział, że podąża przez chmury ku światłu. Polepione woskiem z gromnicy białe pióra gołębi słały go priorytetem, z przybitym na piersi stemplem pocztowym 15.09.2010. Uniosły go pod samą tarczę słoneczną. Tam zawisł w bezruchu i włożył rękę w płynny ogień, by się trochę ogrzać. Poczuł, jak ciepło ogarnia go całego, przypominając o chwilach z dzieciństwa spędzonych na wtulaniu się w matkę. Mógł tak spędzić wieczność. Słońce, mimo wszystkich starań, nie było w stanie roztopić wosku. Był niezniszczalny. Był wolny.

Już nigdy więcej nie będę udawał, że dotykam ziemi.

Reklamy