Polska w Europie, Europa we Wrocławiu

1 lipca 2011 r. rozpoczęła się półroczna, polska prezydencja w Radzie Unii Europejskiej. 7 lipca 2011 r. w Centrum im. Willy’ego Brandta odbyła się dyskusja wokół dotyczącej niej książki Michała Matlaka pt. „Polska w Europie, Europa w Polsce. Rozmowy na kwiatowym dywanie”. Dopiero się zaczęła, a już jest o niej książka… Józef Pinior pochwalił autora za timing. Mnie za obsuwę z notką nic takiego się raczej nie należy.

Siedzą od lewej: Michał Matlak, Willfried Spohn, Józef Pinior, Ireneusz P. Karolewski.
 
 

O samej książce, zawierającej przeprowadzone w większości w tym roku wywiady m.in. z Rafałem Dutkiewiczem, Józefem Piniorem, Lidią Geringer de Oedenberg, Bronisławem Geremkiem i Jerzym Buzkiem, usłyszeliśmy niewiele. Punktem wyjścia dla dyskusji był temat nacjonalizmu oraz wywiad (z pewnego czasopisma, nie wspomnianej książki) z poetą Jarosławem Markiem Rymkiewiczem dzielącym nasz kraj na Polskę patriotów i Polskę kolaborantów. Pinior w odpowiedzi odwołał się do twórczości artysty, którą nazwał „egzystencjalnym faszyzmem”. Można się kłócić, czy tym stwierdzeniem podchodzi już pod prawo Godwina – co by oznaczało, że przegrał dyskusję. Nawiązał też do dokonań innych pisarzy, konkretnie Mickiewicza i Słowackiego, których z kolei nazwał – za postawę życiową – „rewolucyjnymi Europejczykami”. Mesjanizm należy, według Piniora, pojmować inaczej, niż często się to robi. Kilka osób z publiczności (w tym niejaka red. Kaczorowska) zwróciło uwagę, że w takim razie problemem w Polsce jest słaba edukacja. Pinior zgodził się z tym. Stwierdził m.in., że w czasach PRL mieliśmy lepszą socjologię, natomiast obecnie nie mamy nawet Parlamentu Europejskiego w telewizji. Przywołał przy okazji kilka kolejnych nazwisk, również działaczy emigracyjnych, w tym będącego za federacją generała Sikorskiego. Nawiązując do faktów historycznych, powiedział również, że „europejskie państwo narodowe jest passé” i że jest to oczywiste od końca XIX w. Na stwierdzenie z publiczności, że jeśli kraje przestaną ze sobą konkurować, nastąpi ich regres, odpowiedział, że myślał o Wiośnie Ludów i o tym, jakim postępem w stosunku do feudalizmu było liberalne państwo narodowe, natomiast odnośnie dzisiejszych czasów – że obecnie państwa europejskie nie są w stanie wykrzesać z siebie tyle energii, co Ameryka i Rosja, a konkurencyjni musimy być na rynku globalnym.

Trochę inaczej do problemu podszedł prof. Karolewski, który przedstawił podział nacjonalizmu na:
– mikronacjonalizm – reprezentowany przez jednostki;
– mezonacjonalizm – reprezentowany przez organizacje;
– makronacjonalizm – reprezentowany przez państwo;
– supernacjonalny nacjonalizm – tego nie będę tłumaczył, zresztą to wymienił dodatkowo.
Obaj jego koledzy zwrócili jednak uwagę, że kwestia nacjonalizmu jest bardziej złożona. Wspomnieli o Katalonii i Flamandii zauważając, że regiony tego typu dostrzegają w Unii Europejskiej swoją szansę i starają się ją wykorzystać. Rozkładając dalej Europę na czynniki pierwsze stwierdzili, że jest ona niehomogeniczna, multikulturowa, a w szczególności, że narodów jest mniej niż kultur. Dochodzi przez to do pewnego zagubienia i gdy obecnie mówi się o kryzysie zaufania, nieraz trudno jest określić, czy dotyczy on Unii Europejskiej, czy samego państwa. Za fakt uznano jednak, że system Unii Europejskiej nie jest demokratyczny (m.in. nie mamy wpływu na biurokrację w Brukseli), chociaż równocześnie nie jest antydemokratyczny.

Skoro już wspomniano o kulturze, nie mogło się obyć bez kilku wzmianek o religii. Prof. Spohn z niepokojem mówił o jej polityzacji, przy czym miał na myśli głównie katolicyzm. Kościół odegrał swoją rolę w integracji Europy, ale jego ożywienie po 1989 r. nie jest już najlepsze w skutkach. Pinior mówił natomiast o fetyszyzacji islamu. Podkreślił, że jest on niejednorodny, a jako przykład podał budzącą w nim nadzieję liberalną demokrację w Turcji.

Wszystko to prowadzi do wniosku, że większa społeczność = większa różnorodność = większy problem. Paneliści określili to chyba „wzrostem kompleksowości społeczno-politycznej”. Ja bym to zobrazował następująco. Nasza polska piramidka dołączyła do zespołu dwudziestu kilku innych piramidek, by wspólnie stworzyć większą piramidę. Teraz trudniej jest nam, z dołu, oddelegować kogoś na samą górę, a gdy nawet ktoś już tam dotrze, jest zbyt daleko, byśmy to zobaczyli. Póki ktoś nie podaruje mi dobrej lornetki, wolę patrzeć sobie pod nogi.

Advertisements

, , , , , , , , , ,

  1. #1 by Michał Matlak on Wrzesień 3, 2011 - 18:29

    Dziękuję za szczegółową relację i serdecznie pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s