Malowany kot z rybą przypominający półnagą kobietę

Miało się nic nie dziać. Marzenie. W ostatniej chwili się zorientowałem, że 4 listopada coś się jednak dzieje, i to w liczbie zaskakującej. Aż sześć wernisaży. Raj dla miłośników pozytywnego wpływu wina na serce. Ja pikawę zostawiam jednak samopas. Chodzi przecież o doznania wyższe. Rozpoczęcie sześciu wystaw. Początkowo, z całym szacunkiem dla bohaterki tego wpisu, zamierzałem napisać, że najlepsze przegapiłem. Nie zdążyłem na Związek Polskich Artystów Fotografików prezentujący się w Domku Romańskim. Wystawa replik z Narodowego Muzeum Pałacowego w Tajpej (w programie również degustacja orientalnych przekąsek oraz koncert na erhu i pipę) – w Zamku Leśnickim, więc trochę daleko. Również do Agory nie miałem ochoty jeździć, ale Sylwię Olszewską i Agatę Radomską (a przynajmniej tę pierwszą) mogę uznać za częściowo zaliczone, bowiem wszedłem w posiadanie pseudoreligijnej zawieszki do samochodu – zamiast tradycyjnej ulotki (tylko samochodu brak). Na Rafała Dalka w Imparcie natomiast już mi się po prostu cieleśnie nie chciało, chociaż kusił. Do kompletu został Waldemar Kuczma w OKiS-ie i…

Edyta Purzycka w Galerii pod Plafonem, z wystawą zatytułowaną „Inne kosmosy i pomruki”. Ostatnie słowo powinno mnie zachęcić, jednak nie skojarzyłem go od razu z moimi ulubionymi zwierzakami domowymi. Tak, na barwnych malowidłach mnóstwo było kotów, nieraz w zabawnym połączeniu z innymi przedstawicielami fauny. Tylko pod jedną ścianą znalazły się prace z innego cyklu, niedosłownego. Chociaż może również w tych kotach, myszach, rybach i ptakach mieliśmy się doszukiwać podtekstów i dwuznaczności. Z koleżanką wypatrzyliśmy parę przypadków nagości i perwersji (ona zaczęła!). Cóż, jak kociaki, to kociaki…

Autorka:

O.K., zrobiłem jej też normalne zdjęcie:

I z reprezentantką galerii:

I z ludźmi:

I nawet bez przemawiania:





Miałem napisać, że najlepsze wernisaże przegapiłem, ostatecznie jednak się nie zawiodłem. Nie było wymarzonej głębi (chociaż obraz z „jajkiem” intrygował), ale… ale nie będę udawał, że się znam na malarstwie. Było kolorowo, przyjemnie, nieco bajkowo (mysz z książką), zabawnie (dwa koty i przewrócona mysz), jakby z nawiązaniem do kultury Indian i… podobało mi się. Hmm, nie ma to jak recenzja z mocnymi argumentami…

Advertisements

, , , , ,

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s