Przylądek nadziei, chociaż nie dla poczty

Z irracjonalnej przyczyny od początku istnienia tego bloga na bocznej szpalcie znajduje się link do Pajacyka, w którego codziennie klikam. Irracjonalnych, bo nic z tego nie mam (chyba że sprowadzić to w całości do altruistycznego egoizmu – pomagam, żeby czuć się lepiej), a poza tym od pierwszego kontaktu z tą stroną śmieszy mnie hasło „Głodne dzieci nie myślą o nauce”. Kurde, ja na głód nigdy nie narzekałem, ale o nauce też nie myślałem. Do dzisiaj o niej nie myślę, nie lubię jej, nie odczuwam potrzeby jej pobierania i uważam ją za przereklamowaną, wykreowaną przez nieakceptowane przeze mnie społeczeństwo, podobnie jak za zwykłą modę uważam obecną powszechność studiowania. Ale to tylko mój światopogląd, postfightclubowo nazwany przeze mnie „wyższością zniekształcania nad dokształcaniem”. Nikomu nie polecam, żeby się moją myślą inspirował.

Z tej samej, irracjonalnej przyczyny do Pajacyka dorzuciłem Okruszek i, na jakiś czas, CliniCity. Również odwiedzam codziennie, chociaż do drugiego jestem lekko zrażony. Raz, że to gierka na tym przeklętym Facebooku. Dwa, że projektem dowodzi Alicja Chybicka, wybrana właśnie na senatorkę, z listy PO. Trzy – nie ma. Niektórzy się czepiają, że w kampanię reklamową zaangażowana została Martyna Wojciechowska, ale mnie to ani trochę nie przeszkadza.

W skrócie… Przylądek Nadziei, związany z fundacją Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową, ma być nową siedzibą Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej Akademii Medycznej we Wrocławiu. Za czas poświęcany CliniCity przez internautów, sponsorzy wykładają pieniądze na budowę. Fundują oni również nagrody dla użytkowników gry. Po paru miesiącach codziennego napieprzania i mnie się coś dostało.

Zaczęło się od wiadomości na Fb od kobiety proszącej mnie o podanie swojego adresu, żeby można mi było przysłać nagrodę. Ponieważ nie mogłem ustalić, czy naprawdę jest ona przedstawicielką fundacji, napisałem jej wprost, co o tym myślę. Każdy przecież może mi wejść na profil, zobaczyć, w co gram, i spytać, gdzie mieszkam, podając się nawet za prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki. Problemów jednak nie robiłem i już po kilku dniach dostałem awizo, a tydzień później – zawiadomienie powtórne. Na tym drugim, drukowanym, dwa błędy w nazwisku (bynajmniej nie związane np. z brakiem polskich liter) i imię z małej litery. Współlokator rzekł dowcipnie „Skoro tak się nazywasz…”, zaś pani w okienku na poczcie wlepiła wzrok w papier (pierwsze zawiadomienie zdążyła podrzeć i wyrzucić) i określiła to „czystą grafologią”. Nie przejął jej za to stan przesyłki, którą mi po chwili przyniosła. Taśma z logiem Poczty Polskiej, parę naklejek „PRZESYŁKA USZKODZONA”. Można się przyzwyczaić. Zawartość na szczęście nietknięta.

Dzięki firmie Impel wszedłem w posiadanie następujących dóbr materialnych:

Hub USB, 4-wyjściowy – żebym mógł podłączyć poniższe i wyjść na zero;

Mysz, dość mała. Powierzchnia, na której zwykle trzymam laptopa, myszom, nawet optycznym, nie służy. Chyba że się nauczę obłapiać własne uda, za które to zboczenie żądałbym wpisania mnie do annałów lub chociaż założenia strony internetowej o mnie;

Lampka. Przydatna, bo często za jedyne źródło światła przy komputerze służy mi monitor, a jakiś idiota sprawił, że obecnie produkuje się prawie wyłącznie czarne klawiatury, zamiast białych, przez co nie widzę, co wciskam. Tak, znam układ liter na tyle, że piszę bez patrzenia. Tylko że w ciągu dnia zdarza mi się siedzieć przy trzech klawiaturach i na każdej przyciski typu Alt, Home, End i Delete są w innych miejscach. Następnym razem kupię sobie białego laptopa;

Wentylatorek. I teraz mój komputerek może pobzykać.

Podsumowując… Na co poszły moje codziennie od paru miesięcy, kilkuminutowe (razem nie daje to chyba nawet 24 godzin) odwiedziny gry CliniCity? Na Pocztę Polską oraz na zabaweczki, które mi się podobają i którymi będę szpanował. Może również na udowodnienie sobie, że irracjonalne działanie przynosi materialne korzyści. Żeby mnie tylko ten materializm nie zniechęcił…

PS
Pajacyka teoretycznie można klikać tylko raz dziennie. Gdyby ktoś chciał więcej, bez zabaw w zmienianie IP, wystarczy odpalić inną przeglądarkę. Ja w ten sposób klikam go zwykle osiem razy dziennie (trzy komputery po dwie-trzy przeglądarki).

Reklamy

, ,

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s