Tam, gdzie stały związki zawodowe

To nie jest tak, że Józef Pinior często się spotyka z ludem. Ja go po prostu śledzę. 6 listopada dotarłem za nim do Literatki, na spotkanie z omawiającym swoją publikację Adamem Mrozowickim. Wystąpienie naukowca z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Wrocławskiego nosiło tytuł „Robotnicy polscy po transformacji: w poszukiwaniu sprawstwa”. Była to równocześnie inauguracja cyklu comiesięcznych spotkań „O socjologii z Literatką”, organizowanych przez Oddział Wrocławski Polskiego Towarzystwa Socjologicznego. Relacja krótka, bo się spóźniłem i nie robiłem notatek.

Pinior w swojej wypowiedzi, będącej uzupełnieniem dla prezentacji Mrozowickiego i wstępem do dyskusji, cofnął się do czasów industrializacji, która nastąpiła na całym świecie po II wojnie światowej. Podążyło za nią powstanie nowej klasy robotniczej, która zaczęła się z różnych przyczyn domagać swoich praw, co doprowadziło do demokratyzacji. W Polsce proces ten nie przebiegł w pełni pomyślnie. W 1989 r. okazało się, że owa klasa robotnicza jest w rozkładzie, co było efektem utrudniania życia młodym przywódcom podczas stanu wojennego. Organizacje poszły w różnych kierunkach. Współtworzona przez Piniora Polska Partia Socjalistyczna, w pierwotnym założeniu prawdziwie socjaldemokratyczna… senator przyznał, że mu to nie wyszło, ale to długa historia, może przy innej okazji opowiedzieć. Solidarności natomiast spodobał się populizm i nacjonalizm, czym bardzo go zawiodła. Dawne idee zaczęły upadać i nikt nie był dość silny, by ich bronić. W efekcie w 1989 r. wprowadzono w Polsce skrajny neoliberalizm i do dzisiaj nie można określić, jak duże szkody to wyrządziło. Według Piniora transformacji można było dokonać lepiej. Teraz natomiast związki zawodowe nie potrafią być alternatywą wobec neoliberalizmu, m.in. dlatego, że nie są atrakcyjne, a poza tym często się ośmieszają. Dla porównania senator opowiedział krótko, jak wygląda ich sytuacja w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Tam są lepiej zorganizowane i działają sprawniej.

Od Mrozowickiego usłyszeliśmy na ten temat, że związki zawodowe postrzegane są jako destrukcyjne dla gospodarki. Spytany przez Martę Trawińską o możliwość ich odnowy odpowiedział, przy wsparciu innej osoby z publiczności, że problemem jest ich strach przed politycznością, która mylona jest z partyjnością. Ponadto ludzie w większości nie zdają sobie sprawy z tego, że poza związkami zawodowymi istnieją też różne inne organizacje pracownicze. Leżą one zwykle poza zakresem ich dążeń i zainteresowań. W swej publikacji Mrozowicki napisał m.in. o różnych strategiach życiowych i przechodzeniu od jednej do drugiej. Zaobserwował, że wspólnotowość została wyparta przez prywatyzację. Jako jedną z przyczyn podał zanik obecnego dawniej poczucia, że się tworzy historię. Mimo to odnotował również przypadki odkrywania wspólnotowości na nowo.

Andrzej Otręba, przewodniczący Rady OPZZ Województwa Dolnośląskiego, opowiadał sporo o sytuacji w Polsce i innych krajach, m.in. że w Niemczech jest lepiej rozwiązana sprawa związków pracodawców, które są przecież partnerem do rozmów. Co do związków pracowniczych natomiast, przydałoby się wprowadzić u nas taki system, żeby walczyły one o prawa tylko swoich członków – żeby zlikwidować postawy „nie zapiszę się – one i tak wszystko mi załatwią”. Otręba wygłosił też najciekawszą dla mnie myśl wieczoru, dotyczącą młodych, przedsiębiorczych ludzi, którzy uważają, że sobie w życiu poradzą. Według działacza wcale tak nie będzie. Cóż, na przykładzie moich znajomych… nie potrafię się zgodzić. Gdy ktoś chce, to sobie jakoś radzi i jest szczęśliwy.

Na koniec zostawiam proroctwa. Kilka osób, w tym Tomasz Skoczylas, pytało o przyszłość, m.in. w związku z ostatnimi manifestacjami ruchów oddolnych. Prelegenci uznali to za niewiadomą, jednak obawy mieli podobne. Mrozowicki widzi w tym szansę dla nacjonalizmu. Pinior powiedział, że dostrzega chęć do cofnięcia się do państwa narodowego, którego czasy przecież już minęły. Ostatnio takie wizje są mi przedstawiane na każdym lewicowym spotkaniu. Im częściej o tym słyszę, tym mniej mnie to przeraża. Równocześnie wierzę, że będzie to powtarzane nadal nawet, jeśli się nie ziści.

Od lewej: prowadząca spotkanie, Józef Pinior, Adam Mrozowicki i Andrzej Otręba.

Po spotkaniu wiem, dlaczego nie chcę wstąpić do związku zawodowego, dlaczego powinienem wstąpić do związku zawodowego, co mógłbym zrobić dla związku zawodowego i… że pewnie dalej nie wstąpię do związku zawodowego. Głównie z wypowiedzi Piniora wyciągnąłem dokładnie taki wniosek: związkom brakuje czegoś, co przyciągnęłoby do nich ludzi, którzy mogliby dać im to, czego im brakuje. Okrąg się zamyka, droga prowadzi donikąd, notka się kończy.

Za miesiąc: spotkanie z Dorotą Majką-Rostek, w sprawie homoseksualizmu.

Reklamy

, , , , ,

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s