Marsz od Szacunku i Patriotyzmu

Gaz łzawiący, race, spalona synagoga… Uwaga! Notka dotyczy dwóch wydarzeń z założenia ze sobą niepowiązanych. Zestawiam je ze sobą tylko ze względu na ową wykreowaną przez media relację.

9 listopada 2011 – Marsz Wzajemnego Szacunku
Bente Kahan wraz ze swoją fundacją od 2005 r. organizuje we Wrocławiu Dni Wzajemnego Szacunku. Obchody kończone są marszem spod Synagogi pod Białym Bocianem do pomnika w miejscu spalonej w noc kryształową (z 9 na 10 listopada 1938 r.) Nowej Synagogi. W ten sposób impreza łączy się z Międzynarodowym Dniem Walki z Faszyzmem i Antysemityzmem.

Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz.

Piotr Kadlčik – przewodniczący Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP.

W tym roku marsz poprzedzony został krótkimi przemówieniami Bente Kahan (niedoskonałą polszczyzną i po angielsku) i Rafała Dutkiewicza, po których nastąpiło odsłonięcie tablicy informacyjnej na ścianie synagogi.







W marszu wzięło udział kilkaset osób (200-300 według mnie, 600 według organizatorów). U jego celu wystąpiła młodzież z paru krajów, wykonana została pieśń na odpowiedni temat i zmówiono żydowską modlitwę.


11 listopada 2011 – II Marsz Patriotów
W zorganizowanym przez Narodowe Odrodzenie Polski Marszu Patriotów w tym roku udział wzięli również m.in. przedstawiciele Partii Szwedów (Svenskarnas parti), hiszpańskiej partii Ruch Społeczno-Republikański (Movimiento Social Republicano), włoskiej partii Nowa Siła (Forza Nuova), flamandzkiego ruchu Nowa Solidarystyczna Alternatywa (Nieuw-Solidaristisch Alternatif), Falangi, Zadrugi, Stowarzyszenia na rzecz Tradycji i Kultury „Niklot”„Gazety polskiej” oraz grupa kibiców piłkarskich (parę godzin później na Stadionie Miejskim odbywał się mecz Polska-Włochy). Ich liczbę trudno mi dokładnie określić, ale uważam, że było to ponad tysiąc osób, przy czym organizatorzy twierdzą, że ponad trzy tysiące. Zaczęli pod Pręgierzem. Dwukrotnie, prawoskrętnie okrążyli Rynek, po czym przeszli ul. Wita Stwosza, Czesława (albo Krawiecką) i Oławską. Było chóralne skandowanie (haseł patriotycznych, agresywnie antykomunistycznych i obraźliwie antyrządowych), trzymane nad głowami race i wybuchy petard.
























Na początku ul. Świdnickiej, przy skrzyżowaniu z Oławską, czekała około stuosobowa pikieta zorganizowana przez Porozumienie 11 Listopada Wrocław. Nie można jej nazwać blokadą, bowiem stała z boku, zostawiając ok. 80% szerokości deptaka Marszowi Patriotów. Mimo to większa demonstracja zatrzymała się przy mniejszej, a na skandowane hasła odpowiedziała wulgaryzmami. Obrzuciła ponadto kontrmanifestację (a później również policję) racami, z których niektóre były kierowane z powrotem, ale większość była gaszona. Wobec kilku agresywnych uczestników Marszu Patriotów policja zastosowała gaz łzawiący. Marsz ruszył dalej dopiero po ok. 10 minutach. Po drodze, w przejściu podziemnym na ul. Świdnickiej, uczestnicy zerwali kilkumetrowej długości, antyfaszystowski transparent, który próbowali spalić, ale ostatecznie zabrali go ze sobą, odpowiednio złożony, by nie było widać, co przedstawia (według strony Falangi: „transparent faktycznie nie zaszedł z nami daleko, gdyż spłonął w pobliskim parku”). Marsz skończył się przemówieniem pod pomnikiem Chrobrego.






















Pikieta antyfaszystowska przeszła tymczasem na drugi koniec deptaka na ul. Świdnickiej – między skrzyżowania z pl. Teatralnym i ul. Menniczą. Wracający spod pomnika Chrobrego uczestnicy rozwiązanego Marszu Patriotów zgromadzili się licznie pod Operą, mniejsza grupa natomiast podeszła kontrmanifestację od tyłu. Przy Menniczej przedstawiciel środowiska kibiców (sądząc po ubiorze), sprowokowany złośliwymi uwagami ze strony pikiety, dokonał aktu obnażenia. Wkrótce również kontrmanifestacja została rozwiązana, a jej uczestnicy szykowali się do rozejścia. Policja tymczasem wywołała więźniarki i najpierw kazała nielegalnym już resztkom Marszu Patriotów zejść na chodnik, a następnie się rozejść.














Subiektywnie
Pierwotnym zamysłem Marszu Wzajemnego Szacunku jest upamiętnienie zdarzeń z nocy kryształowej, kiedy to na terenie Niemiec dokonano pogromu Żydów, w tym zniszczono kilkaset synagog. Niestety w tym roku czysta, antyfaszystowska idea imprezy została bezczelnie, agresywnie upolityczniona przez środowisko Wyborczej, które natrętnie promowało ją jako alternatywę wobec Marszu Patriotów i jego blokady. Ująłem to zresztą nadzwyczaj delikatnie, biorąc pod uwagę, że red. Jerzy Sawka, Władysław Frasyniuk i parę innych osób w swoich publicznych wypowiedziach stawiało sprawę wprost – to był marsz przeciwko NOP-owi. W serwisie Gazeta.pl Wrocław można przeczytać m.in. następujące słowa polityka:

„To bardzo dobry pomysł, by zrezygnować z konfrontacyjnego wobec nacjonalistów marszu 11 listopada. Dzięki temu będziemy mogli głosić swoje poglądy, jednocześnie nie robiąc reklamy NOP-owi”.

Nie zwrócił on chyba uwagi na to, że gorąco zachęcający do udziału w Marszu Wzajemnego Szacunku serwis dosłownie w każdym z serii poświęconych mu artykułów tę reklamę NOP-owi jednak robił. Po kolei.

Artykuły o Marszu Wzajemnego Szacunku:
Bente Kahan: Idźmy razem na Marsz Wzajemnego Szacunku (26.10.2011) – Kahan m.in. o marszu nacjonalistów 11 listopada;
Pójdźmy z Bente Kahan w Marszu Wzajemnego Szacunku (6.11.2011) – Sawka dużo o marszach NOP-u;
Pokażmy 9 listopada wszystkim tolerancyjny Wrocław (7.11.2011) – przytoczone wypowiedzi m.in. Sawki i Frasyniuka o marszu NOP-u oraz Józefa Piniora o nacjonalistach w Święto Niepodległości;
Dziś wieczorem maszerujemy we Wrocławiu dla tolerancji (9.11.2011) – m.in. ponownie przytoczona wypowiedź Frasyniuka o marszu NOP-u.

Z artykułów dotyczących Święta Niepodległości:
11.11. Narodowcy i antyfaszyści spotkają się na Rynku (22.10.2011) – o manifestacji NOP-u i kontrmanifestacji;
Bachmann 11 listopada nie pójdzie przeciwko faszystom (6.11.2011) – Klaus Bachmann dużo o marszach narodowców i neonazistów, krótko za Marszem Wzajemnego Szacunku;
Antyfaszyści zablokują narodowców. Będzie zadyma? (8.11.2011) – ponownie o manifestacji NOP-u i kontrmanifestacji;
Ekstremiści z Europy jadą do Wrocławia na marsz NOP-u (10.11.2011) – o manifestacji NOP-u i jego gościach;
Dzisiejsze Święto Niepodległości nie dla idiotów (10.11.2011) – nieco mądrzejszy tekst o marszu NOP-u, wspominający też o Marszu Wzajemnego Szacunku;
Kibice Razem: nie weźmiemy udziału w Marszu Patriotów (10.11.2011) – o stanowisku środowiska kibiców wobec marszu NOP-u;
Przepychanki narodowców i antyfaszystów (11.11.2011) – relacja z wydarzenia.

Z Gazety Wyborczej:
Kto naprawdę powstrzyma faszyzm? (4.11.2011) – Sawka o NOP-ie i o tym, że potrzebny jest kontrmarsz, ale ani słowa o Marszu Wzajemnego Szacunku.

W materiałach Porozumienia 11 Listopada można wyczytać, że mitem jest twierdzenie, iż aktywne zajmowanie się problemem skrajnej prawicy jest tylko robieniem takim ugrupowaniom reklamy. Mogę się kłócić odnośnie szczegółów, bo np. zagraniczni goście NOP-u po kontakcie z kontrmanifestacją mogą się poczuć zachęceni do powrotu za rok nawet większą grupą. W ogólnym jednak przypadku zgadzam się. Zachowywanie się, jakby problem nie istniał, nie rozwiąże go i pozwoli mu się swobodnie rozwijać. Na co zwracam więc w kampanii reklamowej Gazety.pl Wrocław uwagę, to pewien dwugłos, a w efekcie chaos i bełkot, które czynią stojących po antyfaszystowskiej stronie mniej wiarygodnymi. Sprawiało to wrażenie nieuporządkowanych działań, w których nikt nie wsłuchuje się w słowa kolegi, ale bezmyślnie się pod nimi podpisuje.

Drażnił mnie też stosowany język. Sawka i rektor Uniwersystetu Przyrodnicznego, wzorem wielkich przywódców ideologicznych, zwłaszcza tych konserwatywnych, śmieli rozporządzać ludźmi, jak ich określili: porządnymi, uczciwymi i przyzwoitymi – bo ci według nich powinni wziąć w marszu udział. Zwykle takie wartościowanie wytykam osobistościom z środowiska katolickiego i nacjonalistycznego, skłonnym do zawłaszczania określeń typu „prawdziwy Polak”, „prawdziwy chrześcijanin”, a nawet „dobry człowiek”, niepozwalającym na tytułowanie się w ten sposób przez kogokolwiek spoza swoich zwolenników. Tym razem zauważyłem tę technikę u ludzi, z którymi się zgadzam, i bardzo mi się to nie podoba. Niech jeszcze staną na Rynku i zaczną wytykać: ten nie był na marszu, ten jest niedobry, ten jest be. Każdy, kto nie poszedł za Bente Kahan, to drań? A gdzie prawo do wyboru? Ale nie powinienem się dziwić. Czego innego mógłbym się po autorach tych określeń spodziewać? Przecież jeszcze w zeszłym roku Jerzy Sawka nawoływał do wygwizdania marszu NOP-u. To się nazywa cywilizacja! Międzynarodowy poziom! Dialog z takim człowiekiem musi być głęboki. Idealny kandydat do współdyrygowania marszem, który ma w nazwie słowo „szacunek”, a do tego „wzajemny”.

Co dla mnie trochę bolesne, w kampanię wpisał się też polityk, którego lubię – Józef Pinior – z wypowiedzią:

„Tego dnia możemy pokazać, że nie godzimy się na to, aby dwa dni później nacjonaliści zawłaszczali Święto Niepodległości”.

Hm, niech pomyślę… Nie chce oddać 11 listopada, więc oddaje 11 listopada i maszeruje dwa dni wcześniej? Co to za bełkot?! NOP może się z Marszu Wzajemnego Szacunku śmiać. To narodowcy są górą, bo to oni manifestują w Święto Niepodległości, natomiast ich przeciwnicy – w jakiś inny dzień. Jedni za Polskę, a drudzy… Właśnie. Za czym w takim razie manifestują ci drudzy? Czy przypadkiem nie przeciwko ojczyźnie? Wiem wprawdzie dobrze, że chodzi o wypromowanie nowego, pozytywnego święta – jako przeciwieństwa, żeby przyciągnąć ludzi – niestety wykonanie robi fatalne wrażenie. Marsz Wzajemnego Szacunku w artykułach na Gazeta.pl Wrocław zdawał się być imprezą mającą zastąpić obchody Święta Niepodległości. Gdzie więc w tym wszystkim patriotyzm? Brakowało mi dodatkowych informacji, że taka a taka osobistość 11 listopada będzie tak a tak świętować. Okazji było przecież wiele. Inicjatywy miasta i mieszkańców. Obchody o zabarwieniu politycznym i apolitycznym. Duże i małe. Przykładowo, jeśli już komuś zależało na odpowiednim wydźwięku światopoglądowym, Polska Partia Socjalistyczna składała kwiaty pod pomnikiem utworzonej podczas II wojny światowej, polskiej, antyfaszystowskiej organizacji Olimp. Wymowa – według mnie – wystarczająco mocna, patriotyczna i w odpowiedni dzień. Można? Można. Dlaczego więc publiczne osoby nie chcą świętować normalnie?

W związku z powyższym postanowiłem pójść na Marsz Wzajemnego Szacunku i wypytać parę z cytowanych na stronach Gazeta.pl Wrocław osobistości, gdzie będą 11 listopada. Informacje takie pewnie by mnie uspokoiły i złagodziły charakter tych wypocin. Niestety nie wiem, co miał na myśli Władysław Frasyniuk, mówiąc:

„Ja będę na marszu”.

Ja go tam nie widziałem. Podobnie Maćka Kurowickiego, wokalisty Hurtu, który powiedział:

„Będę na tym marszu, bo udział w nim to dla mnie oczywista oczywistość”.

Krążyłem w tłumie, przepytałem paru kolegów, w tym fotografa, obejrzałem dziesiątki zdjęć swoich i na różnych portalach. Nie znalazłem dowodów na ich tam obecność. Widziałem Kazimierza Kimsę – przewodniczącego dolnośląskiej Solidarności. Widziałem Michała Syskę – dyrektora Ośrodka Myśli Społecznej im. F. Lassalle’a. Oczywiście Dutkiewicza, który jednak nie został do końca. Widziałem też wielu reprezentantów mniejszych organizacji i placówek, z których zresztą niektórzy wzięli udział również w kontrmanifestacji 11 listopada. A gdzie ci najwięksi celebryci? Osobiście utwierdziłem się w przekonaniu, że Frasyniuk jest obecnie manipulantem istniejącym już tylko dzięki Gazeta.pl Wrocław. Tak działa niesłowność człowieka interesu. „Wsparcie” ze strony kogoś takiego może całej sprawie zaszkodzić. Wizerunek imprezy Bente Kahan już uważam za nadszarpnięty – przez medialną promocję w wykonaniu wierzgających krzykaczy typu Sawka.

A co z listą obecności Marszu Patriotów? Wygląda imponująco, chociaż dla mnie wiąże się z kupą paradoksów i znaków zapytania. Pierwsze, co mnie zastanowiło, to zagraniczni goście. Zapraszanie nacjonalistów z obcych krajów, a następnie skandowanie „Bóg, honor i ojczyzna”, „Polska to my” i śpiewanie „Mazurka Dąbrowskiego”, jest zabawnym połączeniem. Druga sprawa to kibice. Organizatorzy marszu rozgłosili, że manifestacja wspierana jest m.in. właśnie przez kibiców wrocławskich klubów. Wywołało to reakcję ośrodka Kibice Razem – Śląsk Wrocław, który w swoim oświadczeniu odciął się od inicjatywy Narodowego Odrodzenia Polski. Było to potrzebne, bowiem informacja rozchodziła się podstępnie jak zaraza. Zetknąłem się z historią kibicki, która spytała znajomego, czy będzie o godz. 17 pod Pręgierzem. Gdy zobaczyła jego zdziwienie, dodała, że przecież będą maszerować kibice. Dopiero koledzy musieli jej wytłumaczyć, że organizuje to Narodowe Odrodzenie Polski. Obrażonego przeprosiła. Jest to równocześnie przykład na to, że wśród kibiców można spotkać normalnych ludzi. Niestety są też inni, których nie rozumiem. Gdy na Marszu Patriotów zobaczyłem osobę, która parę tygodni wcześniej przekonywała publicznie, że problem rasizmu wśród kibiców jest demonizowany, mocno zwątpiłem w jej wiarygodność. Nie będzie mi towarzysz nacjonalistów opowiadał o tolerancji.

Z kwestii spornych odnośnie Marszu Patriotów szczególnie ciekawe są dwie. Pierwsza dotyczy przesłania i motywacji uczestników. Organizatorzy utrzymują, że udział w nim wzięli nie nacjonaliści, tylko patrioci. Równocześnie jednak był on połączony z obchodami 30-lecia Narodowego Odrodzenia Polski. Czyj więc był ten marsz? Na to każdy odpowie sobie sam, ale ja odważę się coś zasugerować. Otóż mogę sobie założyć drużynę sportową i nazwać ją Śląsk, ale to jeszcze nie oznacza, że będą w nim grali Ślązacy ani w ogóle Polacy. To będzie tylko szyld, a pod nim – ludzie, których skrzyknę.

Inaczej ma się sprawa ze sporem odnośnie starcia z kontrmanifestacją, tu bowiem można się już oprzeć na dowodach. Przede wszystkim stronnicy NOP-u utrzymują, że to oni zostali zaatakowani (może oprócz Falangi, która wspomniała jedynie, że „bardziej krewcy lewacy oberwali płonącymi pochodniami które nadleciały z bliżej nieznanego kierunku”). Dodają do tego, że był to ze strony kontrmanifestacji akt głupoty, ponieważ w marszu brali udział kombatanci, kobiety i dzieci. Nie musiałem wysilać pamięci, żeby sobie przypomnieć, ile takich osób widziałem. Kombatant może jakiś był, ale żaden tam bezbronny staruszek, tylko pełen jeszcze sił facet. Kobiety? Również nie delikatne paniusie, tylko głównie takie, które do mordobicia zdawały się rwać. Dodam, że ten argument jest tym śmieszniejszy, że w szeregach kontrmanifestacji odsetek kobiet był akurat o wiele większy. A dzieci? Musiałem przejrzeć sto kilkadziesiąt zdjęć, żeby znaleźć dwoje. Oczywiście najlepiej widoczne są w galerii na stronie NOP-u. Warto zauważyć, że w swojej fotorelacji nie tylko uwypuklili obecność słabszych osobników, lecz również zgrabnie pominęli starcie. Czyżby coś do ukrycia? Niewygodne fakty? Cenzura? Oczywiście, że dla uczestników marszu publiczne przedstawianie dowodów na to, jak było naprawdę, jest nie na rękę. Od momentu starcia zrobili się nawet drażliwsi. Sam zostałem zaczepiony, robiąc parę minut później, jakieś dwadzieścia metrów dalej, zdjęcia. Akurat żadnego policjanta w pobliżu, więc rozmowa przebiegła swobodnie:
– Pytałeś kogoś o zgodę?!
– Nie.
– To spierdalaj!
Jak ja lubię tych patriotów – występujących publicznie z szalikami zasłaniającymi twarze, noszących ciemne okulary po zmroku, żeby tylko nikt się nie dowiedział, że kochają ojczyznę. Rozumiem, że chcą nam uświadomić, że my nie musimy się ich wstydzić, bo wystarczy już, że oni sami siebie się wstydzą.

Ostatnią kwestią jest szacunek. Wyrosłem na punkowych ideałach, więc niechęć do polityki i munduru jest u mnie głęboko zakorzeniona, równocześnie jednak nie krytykuję nikogo bez wyraźnego powodu, a takie instytucje jak policja i straż miejska uważam za potrzebne i przydatne. Podejście uczestników Marszu Patriotów wydaje się inne – prymitywne i bardziej wrogie. Jak dla mnie – przekraczające pewne dopuszczalne granice, ale to chyba tylko moje zdanie… co mnie bardzo dziwi. Naprawdę nie rozumiem, jak to możliwe, że nie można rozwiązać manifestacji, która zbiorowymi okrzykami wprost obraża polski rząd i policję. Nie tak pojmuję wolność. Niestety brak szacunku dostrzegłem również z drugiej strony. Kampania Gazeta.pl Wrocław była przecież jednym, wielkim, słownym aktem agresji przeciwko Narodowemu Odrodzeniu Polski, a z Bente Kahan uczyniono maskę. Czy naprawdę nie ma już we Wrocławiu takich patriotów, którzy kochają ojczyznę bez opluwania drugiego człowieka? Na to właśnie wyglądało. Z jednej strony wycierają sobie ryje patriotyzmem, z drugiej – szacunkiem. Nazwy obu inicjatyw powinny więc brzmieć trochę inaczej: Marsz Szowinistów i (na podstawie kreacji mediów, nie rzeczywistego stanu) Marsz Udawania Wzajemnego Szacunku. Bo szacunku nie ma i wierzę, że nie będzie. Może należałoby się już jawnie od niego odżegnać.

Za rok narodowcy zapewne będą manifestować ponownie, a ja napiszę krótki przewodnik dla tych, którzy nie chcieliby się w owych dniach natknąć na żaden pochód. Sam natomiast postaram się zaliczyć wszystkie zgodne z moimi poglądami. Czyli które? Gdybym na Marsz Wzajemnego Szacunku miał patrzeć tak, jak Gazeta.pl Wrocław nakazuje, nie wziąłbym w nim udziału. Z przykrością stwierdzam, że bardziej przemawia do mnie tradycyjna, punkowa kontrmanifestacja. Ekipa wali przynajmniej wprost, a nie pieprzy od rzeczy. Tak naprawdę uważam, że potrzebne są obie inicjatywy, natomiast krytykowanie kontrmanifestacji przez Gazeta.pl Wrocław jest ucinaniem całemu ruchowi jaj. Uparcie będę bronił tej niewielkiej grupy, która ma odwagę stanąć naprzeciwko kilkanaście razy liczniejszej, ze świadomością, że pomimo obecności policji może oberwać. Być może tu też tkwi rozwiązanie zagadki, dlaczego pikieta antyfaszystów wydała mi się bardziej pokojowa, niż inicjatywy Gazeta.pl Wrocław. Panowie redaktorzy mogą sobie krzyczeć, gdy nie zamierzają stawać z przeciwnikiem oko w oko, i mogą się jeszcze czuć przez to lepsi. Czy jednak naprawdę wierzą, że paroma artykułami rozwiążą problem?

Wytworzyła się nieprzyjemna atmosfera, której efekty wydają się groźne. Wrocławscy nacjonaliści, wprawdzie z całej Europy, ale zebrali na 11 listopada wielką grupę manifestantów. Gazeta.pl Wrocław tymczasem dokonało podziału ich przeciwników na tych głupich i na swoich pupilków. Ja jestem święcie przekonany, że potrzebny jest i Marsz Wzajemnego Szacunku, i kontrmanifestacja. Więcej: potrzebne są kolejne demonstracje, nie tylko antyfaszystowskie. Niezbędne jest zwiększanie świadomości poprzez promowanie pokojowych obchodów i zwracanie uwagi na różnice między patriotyzmem a nacjonalizmem. Owszem, Gazeta.pl Wrocław wspominało również o „radosnych” uroczystościach z okazji 11 listopada, jednak te informacje utonęły w ogólnym przekazie. Efektem może być przede wszystkim szerzenie się w społeczeństwie zniechęcenia. Dlatego proponuję wrocławianom, żeby nie opierali swoich opinii tylko na medialnym przekazie, lecz przy następnej okazji poszli obejrzeć „patriotyczne” działania NOP-u na własne oczy. Trudno pozostać obojętnym. Niestety na razie, dzięki odpowiedniej „promocji”, na imprezy NOP-u przybywają głównie ci, którzy chcą dołączyć. I tak pewnie będzie dalej. Zakończyć notkę mogę więc tylko w jeden sposób.

Reklama
Niestety poniższa grafika na stronie NOP-u została już zastąpiona inną, ale to jeszcze nie oznacza, że zniknęła z internetu. Wykorzystuje ona zdjęcie promocyjne filmu „The Boondock Saints II: All Saints Day”, opowiadającego o paru gościach, którzy sami wymierzają sprawiedliwość, zabijając złych ludzi. Nie pytałem narodowców, czy prosili dystrybutora o pozwolenie na wykorzystanie obrazka do własnych celów. Naiwnie zakładam, że je uzyskali.

Druga grafika, która mnie głęboko poruszyła. Jest to, jak głosi strona NOP-u, „podkreślenie chrześcijańskich korzeni Europy i nawiązanie do chlubnej epoki wypraw krzyżowych. Naklejki dystrybuowane są w pobliżu świątyń katolickich. Często zdarza się, że wlepkami oklejane są lokale sekt, synagogi i meczety”. Często zdarzają się akty wandalizmu, groźby użycia przemocy i obrażanie uczuć religijnych? Narodowym obrońcom Kościoła Rzymskokatolickiego musi być z tego powodu przykro i pewnie nikt na całym świecie nie wie, co z tym zrobić.

I to tyle, jeśli chodzi o Narodowe Odrodzenie Polski. Jeśli jestem jednym z nielicznych, których obecna sytuacja szokuje, a władze Polski ograniczą się najwyżej do minimalnej zmiany przepisów dotyczących organizacji imprez masowych, to wierzę, że to społeczeństwo zdechnie, i to na własne życzenie. Już zapadło w letarg. Ledwo zipie i czeka grzecznie na oszołomów, którzy je dobiją.

, , , , , , , , , , , , , , , , ,

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s