Czy Ali Janosz nic nie szkodzi

Wrocław jest zdolny – należy to podkreślać. Zdolni są również polscy piłkarze – to też należy podkreślać. Im dłużej będziemy to powtarzać, tym większe prawdopodobieństwo, że ktoś w końcu w to uwierzy. Może nawet my sami. Przykładowo sobie wmawialiśmy to w piątek (22 czerwca) koncertem zatytułowanym właśnie „Zdolny Wrocław gra na Wielkiej Wyspie”.

Na Letniej Scenie Światowida pojawili się m.in. artyści, których występy przegapiłem, więc ich nijak nie zrecenzuję, a byli to: soulowo-funkowo-popowe Coffee Break, kręcące się wokół funku The Crackers i nieco trudniejsza do sklasyfikowania, bo w interesujący sposób łącząca czarne, melodyjne klimaty z elektronicznymi podkładami Natalia Lubrano. Na miejsce dotarłem dopiero w trakcie przedostatniego utworu Sinusoidal i z przykrością stwierdziłem, że muzykę zespołu zjada nagłośnienie i festynowy charakter imprezy. Jego „tripowej” (według wokalistki) elektroniki już wtedy postanowiłem posłuchać w wersjach studyjnych i oznajmiam teraz, że – zgodnie z moimi przypuszczeniami – tak brzmi lepiej.

W ramach koncertu wrażenia zapewniono nam nie tylko muzyczne. Pomiędzy występami artystów grających i śpiewających funkcję zapchajdziury pełnił specjalizujący się podobno w improwizacjach kabaret Nic Nie Szkodzi. Ja stwierdziłem, że owszem, jednak szkodzi. Na mnie, jako osobniku trzeźwym i zainteresowanym niegłupią rozrywką, grupa sprawiła wrażenie zupełnie niezabawnej i nieradzącej sobie z formułą, którą obrała. Zabawy z publicznością na pewno lepiej by się sprawdziły, gdyby przybyła ona właśnie na kabaret. Ta impreza miała jednak inny charakter, do którego grupa się najwyraźniej nie dostosowała. Garstce osób chyba się spodobała, kogoś nawet wciągnęła na scenę, ale wśród siedzących dalej słyszałem mało przychylne opinie.

Alicja Janosz, gwiazda wieczoru, wystąpiła na Sępolnie jakby w tajemnicy przed samą sobą, bowiem w rozpisce na jej stronie tego koncertu nie widzę. Zagadkowe było dla mnie też stwierdzenie wokalistki, że z tym zestawem piosenek pojawia się na wrocławskiej scenie dopiero po raz drugi. Skoro wykonującą materiał z wydanego w zeszłym roku albumu „Vintage” widziałem ją wcześniej w moim mieście dwa razy, a ten byłby trzeci, to różnica w setach musiała być dla przeciętnego słuchacza nieistotna. Ale przecież wyszukiwanie podobieństw nie jest trudne. Przykładowo pierwszym większym przebojem Ali było „Zbudziłam się”, zaś opisywany koncert rozpoczął się od „I Woke Up So Happy”. Nadal pobudka, tylko w innym języku.

Tak, czepiam się, szczerze natomiast muszę przyznać, że we Wrocławiu naprawdę są zdolni artyści. Zaliczyłbym do nich również część uczestników koncertu, w tym Janosz. Tylko skąd ludzie mają wiedzieć, że Ala nie śpiewa już o jajecznicy? Gdy z boku sceny zobaczyłem logo radia Ram, naszła mnie nieprzyjemna refleksja. Czy naprawdę nikt inny jej nie promuje? Nie spróbuję odpowiedzieć.

PS Wspólną cechą wszystkich zespołów lub chociaż niektórych ich członków jest to, że są laureatami lub chociaż zostali dostrzeżeni podczas różnych konkursów – i na tym polega ich „zdolność”.

Reklamy

, , , , , , , , , , ,

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s