Heweliusz, Chorzów i ja

Pewnej nocy w Beskidzie Sądeckim spojrzałem na niebo i stwierdziłem, że nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek widział tyle gwiazd. Prosto stamtąd, 29 lipca, udałem się do Planetarium Śląskiego w Chorzowie i zobaczyłem ich jeszcze więcej. Szybko się, skubane, rozmnażają – jeszcze trochę i nieba zabraknie.

Planetarium Śląskie założono w 1955 r. Średnica jego kopuły wynosi 23 m. Czyni je to najstarszym i wciąż największym w Polsce. Ja wcześniej byłem tylko w Planetarium im. Władysława Dziewulskiego w Toruniu (im bardziej by pasował Kopernik, ale Chorzów wykorzystał jego imię wcześniej), które można zaliczyć do drugich pod względem wielkości – kilkunastometrowych. Przewagi jednego nad drugim nie odczułem, ale może mieć na to wpływ około dziesięcioletni odstęp między wizytami. Owszem, chorzowski obiekt jest ładniej położony – w parku, ale sama sala wiele się nie różni, a prezentacja wywarła podobne wrażenie.



W programie „Wakacyjnych spotkań pod gwiazdami” Planetarium Śląskie ma trzynaście powtarzanych co tydzień lub częściej seansów. Ja trafiłem na prezentację „Heweliusz i ja”. Odczucia miałem mieszane. Przyjemnie było popatrzeć na niezakłócone miejską łuną nocne niebo – nawet tylko z projektora. Poznać biografię browarnika-astronoma – wiedzy nigdy za wiele. Negatywnie oceniam za to przedstawienie nazwanych przez Heweliusza gwiazdozbiorów. Gdy np. mówiono o Psach Gończych, oczekiwałem, że zostaną one jakoś interesująco zobrazowane albo chociaż wyraźnie zaznaczone, a nie tylko śmignięcia kursora po kawałku nieba. Nie wiem więc, skąd się wzięła nazwa gwiazdozbioru ani nawet gdzie się dokładnie znajduje. Jestem przeciętnym widzem-laikiem. Mnie trzeba wyjaśnić. Gdyby prezentację prowadził żywy człowiek, to bym spytał, ale z nagraniem niestety sobie nie podyskutuję. Dla kontrastu: rozpoczynające i kończące seans pseudozabawne dialogi adresowane były chyba nawet nie do amatorów, tylko do dzieci. Mam wrażenie, że ktoś się postarał dziwnie wybiórczo. Wiedzę o Psach Gończych uzupełniłem w internecie.

Spragnieni tego typu wrażeń we Wrocławiu mogą zajrzeć do Pracowni Dydaktyki i Popularyzacji Astronomii „Planetarium” przy Parku Szczytnickim. Kopuła ma tylko kilka metrów średnicy, ale za to jest blisko.

Reklamy

, , , , ,

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s