Trójkątność kadru

„Tylko patrzą, co ciekawego na podwórku sfotografować. Cwele jebane! Policyjne dzieci!” – miła odmiana po tym, jak mnie niedawno zwyzywano od dżentelmenów.

Zgodnie ze strategią zaproponowaną przez Tomasza Tomaszewskiego, członka Związku Polskich Artystów Fotografików, fotoreportera „National Geographic”, tych słów krytyki z ust młodej, trzeźwej kobiety moglibyśmy uniknąć, gdybyśmy najpierw co najmniej przez kilka dni pokręcili się po okolicy bez aparatów – żeby poznać ludzi, pogadać z nimi, zdobyć ich zaufanie. Faktem jest, że mieszkańcy części Przedmieścia Oławskiego zwanej Trójkątem różnie na nas reagowali. Na tym podwórku ochrzan, pod tamtym sklepem pozowanie z uśmiechem… Trafił się też człowiek, który na informację, że naszym kółkiem fotograficznym opiekuje się współpracownik „National Geographic”, zareagował z podekscytowaniem: „Tomaszewski?! Tomaszewskiego to ja szanuję!”. Łażenie po ulicach to jednak coś, co mogę robić na co dzień. Większą atrakcję stanowiła możliwość zwiedzenia przynajmniej części czekających właśnie na remont budynków w podwórzu przy ul. Kościuszki 142. Gołe ściany, na których zostały tylko instalacje elektryczne, krzyżyki, a także apteczka z naklejonym na drzwiczki, mocno wyblakłym kalendarzykiem na pierwszą połowę 1993 r. i z talią kart w środku. Wnętrza w takim stanie można zobaczyć u kolegi i u koleżanki.

Oprócz opisanej powyżej części praktycznej warsztatów fotograficznych, odbył się też wykład. O kwestiach technicznych Tomaszewski mówił mało. Ograniczył się tylko do wzmianek i podania ciekawostek, np. że na płytach kompaktowych nie powinno się nic cennego przechowywać, bo się utleniają i po pięciu latach nie można ich odczytać, albo że Leica niedawno jako pierwsza wprowadziła matrycę bez filtrów, czyli do robienia zdjęć czarno-białych, albo że – to już kwestia prawna – można dowolnie publikować fotografie ludzi zrobione w miejscach publicznych (chociaż paru obecnym na sali, w tym mnie, wydawało się, że istnieje pewne ograniczenie związane z minimalną liczbą przedstawionych osób). Do poruszania tego typu zagadnień był nieprzygotowany do tego stopnia, że histogramy rysował nam długopisem na ścianie. Pochwalił też emulsję i jej dwóch niezależnych wynalazców za odzwierciedlanie nielinearności naszych zmysłów. Trochę więcej czasu poświęcił sztuczkom psychologicznym, np. doborowi odpowiedniej przysłony, i budowaniu historii złożonej z obrazów, tzn. przeprowadzaniu widza od zawiązania intrygi do puenty.

Tomasz Tomaszewski, którym o tym zdjęciu mógłby powiedzieć, że brakuje na nim ptaszka, i żeby ten ptaszek jeszcze wymiotował.

Najchętniej jednak Tomaszewski prezentował nam swój światopogląd. Zaczął od wyrażenia wątpliwości, czy telewizja i prasa papierowa pokazują dziś prawdę. Zauważył ze smutkiem, że zawód fotografa mocno spowszedniał i nie jest już tym, co kiedyś, co według mnie jest skutkiem postępu technologicznego i powszechnego dostępu do internetu. Określając zdjęcia jako tajemnicze, piękne i niezwykłe, przeciwstawił je materiałom, które dzisiaj zbyt często dostajemy – ze złymi kolorami, niewłaściwym balansem bieli, nieostrym. Te drugie – poza fotografią artystyczną pokazującą, co autor ma w głowie – nazwał oszustwem. Zgadzam się, że zdjęciami można odbiorców okłamywać, ale w zupełnie inny sposób, nawet gorszy, bo świadomie i celowo, a nie poprzez niedbalstwo. Sam Tomaszewski przyznał, że fotografią można coś zasugerować, ale mówił o tym jako o jednej z największych zalet, ja natomiast dostrzegam w tym niebezpieczeństwo. Owszem, powiedział też, że zmiana kontekstu jest zła, ale miał na myśli wykorzystanie zdjęć w intencji niezgodnej z zamiarami autora. Mnie chodzi o wybiórcze przedstawianie rzeczywistości. Przykładowo tę samą manifestację można pokazać tak, że odbiorca odniesie wrażenie, że wzięło w niej udział wielu uczestników, a można też tak, że stwierdzi, że jest ich zaledwie setka. Według Tomaszewskiego robienie zdjęć jest dobre, bo tysiące ludzi z nich korzysta, jednak samo reprodukowanie rzeczywistości uznaje za złe. Ja tymczasem chcę widzieć jakikolwiek obraz, który przekaże podstawową informację, a nie dzieło sztuki ani ilustrację mającą jedynie wywołać skojarzenie z omawianym tematem. Nie chcę, żeby zdjęcie jeszcze do mnie mówiło, bo wtedy nie będę mógł go uznać za źródło obiektywne, a jego autorowi nie zaufam. Fotografia jest tylko jeszcze jednym narzędziem manipulacji. Należy podchodzić do niej z dystansem.

Nie wiem, czy to typowe dla warsztatów fotograficznych, że uczono nas moralności i wpajano, co jest dobre, a co złe. Tomaszewski proponował usunąć telewizję jako największego niszczyciela, jakiego stworzono. Ostrzegał też przed internetem i jego złym wpływem na psychikę. W tym temacie ja akurat w pierwszej kolejności wymieniłbym religię i filozofię. To one znajdują się na szczycie mojej listy pogromców rozumu. Tomaszewski jednak o filozofach wyrażał się pochlebnie, zaś religię przestawiał jako wartość. Nieraz w trakcie warsztatów z jego ust padały takie słowa, jak Stwórca, Bóg, modlitwa (np. o pogodę), cud, natomiast drabina ma się nam według niego kojarzyć przede wszystkim z biblijnym Jakubem. Wspomniał też o św. Teresie z Kalkuty, ale w nieprzyjemnym kontekście – stwierdzając jej wyższość nad księżną Dianą, „półidiotką, która nabrała wszystkich na serce” (z sugestią, że jest to zdanie środowiska fotoreporterskiego). Przekaz chrześcijański kontrastował mi m.in. z twierdzeniem fotoreportera, że ma wokół siebie karmę, ale mogę przyjąć, że chodziło mu o aurę, a nie o pojęcie mnie kojarzące się przede wszystkim z hinduizmem. Ale wracam do wymieniania, komu się oberwało. Nawiązując do sprawy Moniki Lewinsky, Tomaszewski nazwał Billa Clintona oszustem i krętaczem, który jako człowiek nie istnieje. Usłyszeliśmy też krytykę mebli Ikei i że rzeczy bezwartościowych – w szczególności pism dla kobiet – nie należy brać do ręki. Po paru godzinach z Tomaszem Tomaszewskim uznałem go za człowieka nieprzystosowanego do dzisiejszych czasów, nieodnajdującego się w nich, zapatrzonego w swoją młodość. Dokonywane przez niego oceny nieraz opierały się na porównaniach – twierdził, że to właśnie kilkadziesiąt lat temu było lepiej, a może nawet najlepiej. Według prowadzącego warsztaty fotograficzne najlepiej jest więc pisać wiecznym piórem, a poza tym powinniśmy chodzić w krawatach, codziennie się golić, mieć przycięte paznokcie itp. – żeby być mężczyznami, a nie barbarzyńcami. Nie miałem i nie mam ochoty na dyskusje, ale nijak się nie potrafię z Tomaszewskim zgodzić. Dla mnie jest człowiekiem wręcz uciekającym od rzeczywistości i odmawiającym prawa istnienia temu, z czym nie potrafi sobie poradzić, czego nie jest w stanie zaakceptować, na co nie jest odporny, czego się nawet zdaje bać. Dobrze, że potrafił mówić również o fotografii.

Tomaszewski chwali tych, którzy robią dla siebie (co mnie akurat zabrzmiało zabawnie, bo przecież w ramach warsztatów mieliśmy wykonać trochę zdjęć dla ich organizatora). Wszystkim uczącym się fotografii radzi kształcić się również muzycznie. Szczególnie wartościowa i rozwijająca jest według niego muzyka klasyczna, jednak nie każda. Bacha, Mozarta i jazz nazwał bezrozumną matematyką. Pop, rock, hip hop są natomiast w całości złymi gatunkami. Ja się na fotografii nie znam, ale twierdzę, że o muzyce Tomaszewski ma ograniczoną wiedzę i nie docenia jej. Na szczęście pozostali twórcy, o których mówił, byli już z jego dziedziny. Polecił nam sporo albumów i książek o fotografii autorstwa m.in. Aleksa Webba, Josefa Koudelki, Diane Arbus, Susan Sontag, a także publikacje i strony internetowe agencji Magnum, VII i Noor. Nie tylko cudzym się jednak pożywialiśmy. Paru uczestników warsztatów zaprezentowało również swoje zdjęcia, na które Tomaszewski rzucił fachowym okiem i wyraził swoje opinie. Mnie osobiście zaskoczyły pozytywnie swoim poziomem. Uważajcie – po wrocławskich ulicach kręcą się utalentowani ludzie z aparatami fotograficznymi.

Warsztaty zorganizowane zostały 25 sierpnia przez Real Estate Development w budynku dawnej papierni, której pomieszczenia przerabiane będą na soft lofty. Między budynkami (jednym nowym i dwoma wyremontowanymi, podwyższonymi o jedno piętro) ma się znaleźć m.in. mała fontanna, a cały teren będzie odgrodzony i strzeżony. Deweloper podciąga tę inwestycję pod rewitalizację Przedmieścia Oławskiego. Następna impreza promująca Nową Papiernię (prawdopodobnie m.in. wystawa fotograficzna) planowana jest na październik. Więcej o tym miejscu można przeczytać u tej koleżanki, zaś o warsztatach z Tomaszem Tomaszewskim – u tej koleżanki(i – późniejszy dopisek – jeszcze u koleżanki).

Advertisements

, , , , , , , , , ,

  1. #1 by monochrome80iso on Wrzesień 2, 2012 - 03:22

    „Bacha, Mozarta i jazz nazwał bezrozumną matematyką” – wiadomo: o gustach się nie dyskutuje, dla mnie jednak takie stwierdzenie to czysta ignorancja, tym bardziej że Tomaszewski wymienił nazwiska o właściwie fundamentalnym znaczeniu dla muzyki klasycznej. Jazz to natomiast najbardziej swobodny i kreatywny styl muzycznej wypowiedzi jaki powstał w XX wieku (i takim zresztą pozostaje do dziś).
    Ten rodzaj ignorancji dla mnie to postawa zwana dalej jako „cienizna intelektualna” :)

  2. #2 by wroclawfantastyczny on Wrzesień 2, 2012 - 11:50

    No właśnie, de gustibus non disputandum est, ale z tego opisu łoni mi się obraz wielkiego, kulturalnego buca, który się ubrał w insygnia kultury i na takiego pozuje – a tak naprawdę to sztampowy pozer który powtarza to, co salonowcom wypada powtarzać. A przecież król JEST nagi…

  3. #3 by emilya on Wrzesień 3, 2012 - 22:55

    Pan Tomaszewski ma prawo do swoich poglądów (jak każdy) i może głosić, że Ikea, pisma dla kobiet i telewizja są złe (bo czyż nie są?), ale z całym szacunkiem chyba nie na warsztatach fotograficznych! Mam nadzieję, że chociaż fotograficznie uczestnicy dowiedzieli się czegoś ciekawego :) bo komentarz wyszedł Ci zajdły do pana T., chyba cię podirytował innymi niż twoje poglądami :)

  4. #4 by monochrome80iso on Wrzesień 4, 2012 - 01:28

    Pan Tomaszewski ma prawo do swoich poglądów i każdy ma prawo do poglądu na temat pana Tomaszewskiego :)

  5. #5 by Krasnal Adamu on Wrzesień 4, 2012 - 19:09

    @ Emilya
    Polecam relację Fotoaktywnej – podlinkowałem na samym końcu notki. Można się przekonać, że o fotografii też mówił ;)
    Przez pierwszych parę godzin kwestie światopoglądowe mieszały się z fotograficznymi do tego stopnia, że kilka razy miałem ochotę wyjść. Można ogólnie powiedzieć, że w tym czasie opowiadał o swoim życiu i doświadczeniu. Potem (część praktyczna i druga, krótsza część teoretyczna) było już w miarę w porządku.

    @ Monochrome
    Znawcą muzyki klasycznej nie jestem, ale wydaje mi się, że krytyka miała dotyczyć głównie muzyki opierającej się na powtarzających się motywach, stałym rytmie itp. Takie twory odpowiadałyby, w pewnym uproszczeniu, zdjęciom symetrycznym. Dotyczy to na pewno smooth jazzu. Free jazz natomiast owszem, kreatywny jest, ale korzysta w znacznej mierze z improwizacji, przez co kompozycje nie są dokładnie przemyślane. To z kolei porównałbym do zdjęcia czysto artystycznego, ewentualnie robionego na oślep. Poza tym free jazz jest piękny tylko dla awangardzistów – inne ucho go nie zniesie ;) Ale to tylko moje przypuszczenia – nie wiem, co dokładnie Tomaszewski miał na myśli.

  6. #6 by monochrome80iso on Wrzesień 5, 2012 - 01:46

    Trudno powiedzieć co Tomaszewski sobie myślał. Ale. Ani muzyki Mozarta ani Bacha nie charakteryzuje ostinanto rytmiczne. Widać tam za to geniusz formalno – konstrukcyjny, głębia treści emocjonalnej, zwykłe czyste piękno i prostotę – szczególnie w utworach Mozarta. Bach był zresztą wielkim improwizatorem – można powiedzieć jazzmanem ówczesnej epoki :)
    Nie trzeba być muzykiem żeby to zauważyć – wystarczy pewna doza wrażliwości.
    Co do jazzu: każda jego odmiana korzysta z improwizacji – to istota tej muzyki i wierz mi że rzadko tam o przypadkowość. Improwizacje – jeśli są grane przez znakomitych muzyków, wirtuozów – są bardzo przemyślane pod względem melodycznym, harmonicznym i formalnym. To są kompozycje improwizowane. Ale jeśli są grane przez kiepskiego muzyka sporo tam przypadku, tyle że tak jest ze wszystkim: ze zdjęciami, z malarstwem, nawet z gotowaniem – żaden kiepski kucharz nie ugotuje dania które zachwyci wyrobione i wymagające podniebienia ;)
    Relacja Fotoaktywnej ciekawa – zgadzam się tu i ówdzie z jej poglądami.

  7. #7 by beata - fotoaktywna on Wrzesień 6, 2012 - 00:02

    „Nie chcę, żeby zdjęcie jeszcze do mnie mówiło, bo wtedy nie będę mógł go uznać za źródło obiektywne, a jego autorowi nie zaufam.”

    Żaden ze środków przekazu (czy to media, czy sztuka) nigdy nie będą obiektywne. Fotografia również. Przykładając aparat do oka to fotograf decyduje, co pokaże odbiorcy, co uzna za istotne, a co nie – niby banał, a wciąż myślimy, że obraz powinien być jak najbardziej obiektywny ;). Fotograf decyduje, jaki pokaże kadr. I jakkolwiek obiektywnych zamiarów by nie miał, to zawsze jego relacja będzie subiektywna. Zawsze jest wybiórczo, nie da się inaczej. Dlatego myślę, że na fotografię warto patrzeć zawsze przez pryzmat jej autora. Tak, jak czytasz gazetę – wiesz, czego mniej więcej spodziewać się po Fakcie, a czego po Wyborczej czy Rzepie. Ty decydujesz, któremu medium ufasz:) i dopiero potem czytasz informacje. Tak samo jest z fotografiami, moim zdaniem.

    Rozumiem Tomaszewskiego w tym względzie, tzn. sugerowania czegoś fotografią. Myślę, że nie chodziło mu o manipulację, tylko zwracanie uwagi na pewne problemy poprzez fotografię, lub też uświadamianie ludzi – np. oglądasz tysiące pięknych zdjęć wrocławskiego rynku czy odrestaurowanych kamienic, a wystarczy wejść w podwórka i sfotografować Wrocław z perspektywy śmietnika, by pokazać, że sytuacja wcale nie jest tak różowa. Wtedy zdjęcie „przemawia”. I słusznie, prawda?:) wydaje mi się, że podobnie jest z fotografią artystyczną (w tym nienacechowanym pejoratywnie znaczeniu), kiedy poprzez celowe zabiegi „manipulacyjne” można pokazać na przykład problem ostracyzmu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s