Kłodzko: owce, grzyby i inne zarośla

Kłodzko zostało opanowane przez plakaty i billboardy głoszące „21 października idź na grzyby”. O zleceniodawcy ich rozmieszczenia wiadomo podobno tylko tyle, że to osoba prywatna. Zorientowanie się, o co w tym właściwie chodzi, trochę mi zajęło. Oświecił mnie dopiero słup ogłoszeniowy pod ratuszem.

Nie spodziewałem się takich atrakcji. Zresztą miasto wydaje się mało przyjazne turystom: baza noclegowa jest skromna, w centrum sporo kamienic grozi zawaleniem, a z zapadającym zmrokiem stosunek ciemnych zaułków do liczby przechodniów zdaje się mocno wzrastać. Owszem, są tu obiekty warte zwiedzenia, przede wszystkim Twierdza Kłodzko. Od kilku lat planuje się jeszcze zwiększenie jej i miasta atrakcyjności poprzez połączenie jej kolejką gondolową z pomocniczym Fortem Owcza Góra. Miałoby to być pierwsze takie przedsięwzięcie w Polsce. W komentarzach mieszkańców tych okolic trudno jest jednak znaleźć zachwyt nad pomysłem. Słyszy się raczej zdania, że władze miasta zamierzają wywozić turystów w kłodzkie slumsy, do których wcześniej zepchnęły m.in. Romów i narkomanów.

Ja takie miejsca lubię, więc się oczywiście tam wybrałem. Przyjąłem nazewnictwo z mapki „Twierdza Kłodzka wg planów archiwalnych z 1879 r.” dołączonej do planu Kłodzka wydanego przez PPWK w 1990 r.

Wchodząc z ul. Kasztanowej do lasu porastającego lunetę goszycką, mija się tabliczkę, na której ktoś zamazał zakaz porzucania śmieci, by wyrazić swoją silną, ale to silną niechęć do policji. Kawałek dalej wśród drzew można znaleźć dół z okienkiem, z którego bije na parę metrów chłodem.

Miejsce dawnych magazynów, później podobno wieży widokowej, dzisiaj polanka z boiskiem w nie najlepszym stanie.

Wzdłuż drogi za bramą na wieś ciągną się piętrowe kazamaty. Podział na kondygnacje w większości zachował się tylko w postaci śladu – podpór zawalonego stropu. Rozmieszczone rzadko tabliczki zabraniają wstępu.



Basteja podkowa zachwyca usytuowanym naprzeciwko wjazdu do fortu orłem.

Dalej można się udać wzdłuż nieźle zachowanej, chociaż zarośniętej suchej fosy albo właśnie do wyjścia. W drugim przypadku mija się dwie wartownie. Zewnętrzna to już wejście do fortu, od którego szybko dociera się do ul. Wiejskiej i Korfantego.

Nie ulega wątpliwości, że zabytkowe ruiny, częściowo wykorzystywane jako zakład pracy (kazamaty korony wysokiej), należałoby doprowadzić do lepszego stanu, zanim zaprosi się do nich turystów. Dlatego uważam, że kolejka gondolowa poczeka jeszcze co najmniej kilka lat. W związku z tym pytanie. Który projekt zostanie zrealizowany jako pierwszy? Kolejka do Owczej Góry czy z kampusu Politechniki Wrocławskiej do ul. Na Grobli? Nad główną ulicą Kłodzka czy we Wrocławiu nad Odrą? Czy wizjonerzy będą się ścigać? Czy wszędzie są tak samo krytykowani? Ilu ich w Polsce jest? Widzę, że co najmniej dwóch. Nasz nie jest jedyny.

Reklamy

, , , , ,

  1. #1 by wroclawfantastyczny on Październik 21, 2012 - 22:27

    Czy ja dobrze rozumiem? Znalazłeś NIEZABEZPIECZONE RUINY??? No nie no, lepszej promocji Kłodzka nie mogłeś zrobić :) Bo ruiny potrafią być piękne, ale warunkiem jest możliwość wejścia do nich :)

  2. #2 by Krasnal Adamu on Październik 21, 2012 - 23:52

    Niezabezpieczone? Przecież nie napisałem, czy wchodziłem do środka i np. zaglądałem w otwory wentylacyjne w suficie budzące niepokój poluzowanymi cegłami ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s