Wazon, termos, tygiel

Idąc wieczorem 7 sierpnia 2013 r. podziemiem pl. Jana Pawła II, usłyszałem gitarę akustyczną. Nic nadzwyczajnego – ale to nie było jeszcze wszystko. Dźwięki szarpidructwa uzupełniane były charakterystycznymi odgłosami uderzeń w nietypowe instrumenty perkusyjne. Przypomniało mi się, jak się lata temu bawiłem, bębniąc w garnki, pokrywki, plastikowe pudła i różne inne znalezione w domu rzeczy. Włożyłem rękę do kieszeni z bilonem. Zbliżając się zauważyłem, że grajkami są dwie dziewczyny, zaś po jeszcze kilku krokach przekonałem się, że za perkusję robi metalowy wazon i termos. Mijając duet, wrzuciłem mu do czapki pierwszą lepszą monetę. Trafiła się złotówka. W porządku. Od razu poczułem się lepiej.

Mam dosyć miłośników zwierząt żądnych ludzkiej krwi. W mojej głowie utrwalił się już stereotyp eko- i wege- aktywistów jako osób agresywnych, wpadających we wściekłość, gdy ktoś nie jest tak „wrażliwy” jak one. Sugerowano mi kiedyś, że jako intelektualista powinienem być właśnie wyczulony na krzywdę – ludzką – lub chętny do pomocy drugiemu człowiekowi. Ktoś chyba pomieszał pojęcia. Ja za to przez długi czas miałem problem ze zrozumieniem, co się kryje pod słowem „humanizm”. Teraz uważam, że chodzi o uznanie człowieka jako najwyższej wartości, w tym jego wyższości nad psem. Niestety według słownika języka polskiego „humanitarny” odnosi się również do zwierząt, co czyni obraz całości mniej klarownym.

Rozbraja mnie, z jaką łatwością neopoganinowi przychodzi nazwanie mnie kryptożydem. Skoro się z nim nie zgadzam, to przecież muszę nim być. Nie obraża mnie to, ale zaczynam widzieć w narodowcach paranoików. Mimo to odrobinę logiki w ich rozumowaniu też dostrzegam. Pewnie dzięki swojej inteligencji, chociaż może lepiej by było nie pisać czegoś takiego wprost. Ludzie się łatwo oburzają, a poza tym mają własne spojrzenie na takie sprawy. Już tyle razy słyszałem, czym to się niby charakteryzuje człowiek inteligentny, że mi się odechciało komentować. Ludzie przypisują tej cesze za dużo znaczeń. Jeśli oznajmię, że humanizm jest formą rasizmu – bo oddziela i wyróżnia rasę ludzką na tle innych – będzie to mniejsza nadinterpretacja.

Słyszałem też kiedyś, że obcowanie ze sztuką pomaga poszerzyć horyzonty myślowe. Właściwie to trochę inaczej to stwierdzenie brzmiało, ale zapamiętałem tylko ogólny sens – mniej więcej taki. Ostatnio brakuje mi poczucia, że ludzi we Wrocławiu coś łączy. Częściej zauważam, jak wiele nas dzieli, i trafiam na przedstawicieli subkultur i grup społecznych, którzy do innych odnoszą się wrogo. Nie widzę otwartości, tylko zapętlenie się wokół sloganów. Multikulturowy Wrocław może się kiedyś, pogrążony w braku wzajemnego zrozumienia i szacunku, rozlecieć, ale wdzięczny jestem dziewczynie z termosem i wazonem za to, że sprawiła, że się choć na chwilę oderwałem od tych myśli.

Reklamy

, , ,

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s