Tablica C

Czytałem kiedyś na pewnym serwisie list pasażera żalącego się, że autobus, którym jechał, miał jeszcze stare tablice z nazwą docelowej pętli, oddalonej od obecnej o dwieście metrów. Oznajmił przy okazji, że wszystkie wrocławskie autobusy powinny już mieć tablice elektroniczne. Zastanowiłem się, czy kiedykolwiek miałem podobny problem i przypomniałem sobie tylko jedną taką sytuację. Parę lat temu chciałem wydostać się w nocy z okolic pl. Grunwaldzkiego. Na przystanku zatrzymywały się dwie „dwusetki”, obie w zbliżonych godzinach. Gdy wreszcie jedna podjechała, zdziwiłem się, bo z przodu miała inny numer niż z boku. Wsiadłem przednimi drzwiami, spytałem kierowcę, co to za autobus, odpowiedział mi, poinformowałem go, jak to wygląda od zewnątrz, on mi podziękował, naprawił błąd i było po problemie. Moje ostatnie doświadczenie było jednak ciekawsze.
Ok. godz. 8, 25 września 2013 r., na pętlę na Kozanowie podjechał autobus, na którego tablicach nic nie było wyświetlone. Okazało się, że to spóźnione C. Prawie natychmiast ruszyło dalej, by nadrobić stratę czasową. Na każdym przystanku musiało jednak spędzić do kilku sekund więcej, bo pasażerowie musieli się upewniać, co to za linia. Dlatego też świadomy awarii zewnętrznych tablic elektronicznych kierowca po każdym otwarciu drzwi krzyczał: „C!”. Tak dojechaliśmy na pl. Grunwaldzki.
Ok. godz. 17 jechałem w stronę przeciwną. Autobus z pl. Grunwaldzkiego prawie mi uciekł, ale kierowca zobaczył mnie, zatrzymał pojazd i otworzył mi tylne drzwi. Zanim wsiadłem, zauważyłem, że wyświetlacz z tyłu autobusu nic nie pokazywał. Był to prawdopodobnie ten sam pojazd, którym jechałem rano. Okazało się, że wyświetlacze nadal są zepsute. Kierowca jednak nie krzyczał już nic do ludzi na przystankach, a to dlatego, że za przednią szybą miał tradycyjną tablicę. Mimo to ludzie się mylili. Gdy autobus wjechał do Parku Zachodniego, z zaskoczeniem się dowiedziałem, że z czterech samodzielnie podróżujących, siedzących i stojących przede mną osób aż trzy myślały, że jadą 128. One też były zdziwione i wysiadły jak najszybciej. Ja dojechałem na pętlę, gdzie czekało już pogotowie techniczne. Myślałem, że po to, żeby naprawić wyświetlacze. Pudło. Pogotowie przywiozło kierowcy nowe tradycyjne tablice – tym razem linii 127, na którą autobus miałem właśnie „przeskoczyć”. Cóż, to też jest jakiś sposób.


Morał z tej historii nie jest taki, że tradycyjne tablice są lepsze od elektronicznych. To tylko kontrprzykład dla tych, którzy twierdzą odwrotnie. W końcu nawalić może wszystko. Zamiast polegać w pełni tylko na jednym rozwiązaniu, warto mieć drugie w rezerwie.

Reklamy

,

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s