Pociąg do Lego

Wystawę budowli z klocków Lego, reklamowaną jako największą w Polsce, otwarto 10 stycznia 2014 r. Próbowałem obejrzeć ją dwa dni później, ale okazało się to złym pomysłem. Gdy w niedzielne popołudnie dotarłem do Pasażu Grunwaldzkiego, już na parterze podsłuchałem przypadkiem rozmowę dwóch kobiet, z których jedna właśnie wróciła z wystawy. Narzekała głównie na mnóstwo pchających się do gablot dzieci. Nie wystraszyłem się jednak i dzielnie wjechałem na drugie piętro. Dopiero tam zrezygnowałem – gdy zobaczyłem ponad stuosobową kolejkę do wejścia. Wyszedłem i wróciłem w dzień roboczy, prawie trzy tygodnie później. Tym razem widok mnie nie zniechęcił.

Wśród atrakcji znalazły się odtworzone słynne dzieła architektury, m.in. Statua Wolności, wieża Eiffla i Taj Mahal. Zobaczyć można również Krzywą Wieżę w Pizie, Big Bena i kilka innych obiektów, ale w formie mniejszych miniatur. Dla porównania: operę w Sydney chyba jako jedyną wykonano w dwóch skalach i dopiero tę większą uznałem za sensowną. Z mniejszych budowli zwrócił za to moją uwagę amerykański pałac prezydencki. Nie wiedziałem, że Biały Dom ma czarny dach. Później sprawdziłem w internecie. Nie ma. Jego dach jest szary.







Z serii tematycznych Lego najwyraźniejsza jest obecność „Gwiezdnych wojen”. Makiety przedstawiają bitwę na lodowym Hoth, sceny z rancorem i sarlackiem na Tatooine oraz starcie Ewoków i Rebeliantów z siłami Imperium w lasach Endoru. W innych gablotach umieszczono rozmaite pojazdy kosmiczne, od myśliwców, poprzez Sokoła Millennium, po Gwiazdę Śmierci, w różnych skalach, w tym jeden podświetlany od środka. Unikalne są figury Yody i R2-D2. Mnie niestety rozczarowały. Miałem nadzieję, że będą większe. Może zareagowałbym lepiej, gdybym nie wiedział wcześniej, że mogę się ich tam spodziewać.
























Parę gablot poświęcono też światu J.R.R. Tolkiena według wizji Petera Jacksona. Zobaczyć można m.in. hobbita schwytanego przez pająka w sieć.


Najbardziej na całej wystawie spodobała mi się inna makieta inspirowana światem fantastyki, a konkretnie częściowo zawalona katedra z „Warhammera”.

Przy niektórych gablotach dorosły Polak może się poczuć swojsko. Dla mnie największą wartość sentymentalną mają zapiekanki.

Wystawa jest multimedialna i interaktywna. Niestety prezentacje dźwiękowe w jednym wielkim pomieszczeniu, w którym nietrudno się natknąć na hałasujące dzieci, a ściany i podłoga echa nie wytłumiają, po prostu się nie sprawdzają, a z zawieszonych tu i ówdzie nad gablotami ekranów mojej uwagi nie przyciągnął żaden – część z nich chyba przegapiłem. Lepiej jest z makietami reagującymi na użycie przycisku lub, w jednym przypadku, przyłożenie dłoni do szyby. Konstrukcje z zamontowanymi sterownikami m.in. rzucają się jak atakujący wąż, podnoszą ładunki jak dźwig i udają drukarkę. W gablocie horrorystycznej można wyłączyć światło, żeby cieszyć oczy zjawiskiem fluorescencji, jednak nie prezentuje się ona dobrze. Najwięcej czasu spędziłem przy pociągach. Miałem nawet okazję zobaczyć, jak pan z obsługi ustawia z powrotem na tory jeden wykolejony.




Na pozostałych makietach znajdują się jeszcze m.in. „Piraci z Karaibów”, „Park Jurajski”, bitwa morska pod Oliwą, czołgi, lotnisko i rycerze walczący ze smokami.
















Wystawa czynna będzie do 16 lutego 2014 r. Później pojedzie do innych miast. Póki jest u nas, warto ją zobaczyć, ale pod warunkiem, że nie ma się dużych oczekiwań.

Advertisements

, , , , , , , , ,

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s