Bartoszewski nie na okrągło

Okazja do wizyty Władysława Bartoszewskiego 27 lutego 2014 r. we Wrocławiu była potrójna. Pierwszym pretekstem była zorganizowana przez Ossolineum, zatytułowana „Władysław Bartoszewski w karykaturach i bon motach”, wystawa opatrzonych cytatami z wypowiedzi polityka grafik, częściowo już znanych, a częściowo przygotowanych na zamówienie. Po drugie, zaproszony główny bohater obchodził tydzień wcześniej 92. urodziny, więc ośrodek kultury zdecydował się na taki prezent, być może w podzięce za przekazane mu niedawno prywatne zbiory. Trzecia składowa to tłusty czwartek.

Gdy wszedłem do Kamienicy pod Złotym Słońcem i usłyszałem głos Bartoszewskiego, pomyślałem, że się spóźniłem. To jednak tylko Beata Maciejewska z „Gazety wyborczej” przeprowadzała z politykiem wywiad. Minęło jeszcze kilka minut, zanim po jego lewej stronie stanął dyrektor Ossolineum Adolf Juzwenko, a po prawej – organizator wystawy Mariusz Urbanek. Obstawieni przez fotografów panowie wymienili się grzecznościami, powręczali sobie kwiaty, po czym gospodarze oddali głos gościowi.


Na temat samych rysunków Bartoszewski nie wyraził jasnej opinii. Tłumaczył, że nie jest znawcą tej dziedziny sztuki, a co do sposobu jego przedstawienia, to zawsze chciał być nie twarzowy, a skuteczny. Jego monolog w znacznej części dotyczył za to liczby przeżytych przez niego lat. Jej wysokość sprawia, że u premiera czuje się – jak zażartował – jak gadżet archeologiczny lub paleontologiczny. Dziwnie jest to też wrażenie, gdy słyszy o śmierci kogoś, kto dla niego był młodzieżą, np. zmarłego dwa tygodnie wcześniej Zbigniewa Romaszewskiego. Ponadto obchodzone urodziny są mało okrągłe, w przeciwieństwie do tych rocznic, przy których organizacji będzie prawdopodobnie w najbliższych miesiącach współpracował – wymienił wybuch I wojny światowej, lądowanie w Normandii, bitwę o Monte Cassino, powstanie warszawskie, zburzenie Muru Berlińskiego, powstanie III RP i wstąpienie Polski do NATO. Na szczęście – bo mogłoby mu to przeszkodzić w dotarciu na wernisaż – Ukrainą się nie zajmuje. Ma za to obecnie na głowie Merkel, z którą jakiś czas temu załatwił spotkanie, ale ona „bęcła” (w grudniu miała wypadek na nartach) i teraz muszą je przełożyć.

O Wrocławiu Bartoszewski wypowiadał się ciepło. Życzy mu dobrze jako Europejskiej Stolicy Kultury, w przeciwieństwie np. do organizacji w Krakowie olimpiady, którego to pomysłu nie popiera. Ponadto „Pan Tadeusz” to, m.in. obok „Lalki”, jedna z jego ulubionych książek, wizyta w jej muzeum wywołała więc u niego miłe wspomnienia.

Wypowiedzi starszych ludzi często mają to do siebie, że są długie i pełne anegdot. Monolog Bartoszewskiego, wygłoszony w odpowiedzi na jedno proste pytanie Urbanka, od tego schematu nie odbiegał. Zainteresował mnie jeszcze m.in. wspomnieniem człowieka, który poznał Bolesława Prusa osobiście i mówił o nim „pan Głowacki”. Gdy już skończył, można się było napić wina, zjeść pączka i dostać autograf np. na kosztującym pięć złotych katalogu wystawy. Potem polityka znowu obskoczyły media.



Wystawa będzie czynna do 25 kwietnia.

Reklamy

, , , , , , ,

  1. #1 by ZygmuntMolikEWA on Marzec 11, 2014 - 08:57

    Piękny reportaż!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s