Żebrakom nie ufam na dzień dobry

Nocna rozmowa z nieznajomym, 5 maja 2014 r., gdzieś na ul. Wyszyńskiego.

– Dobry wieczór. Przepraszam. Jestem bezdomny. Widzi pan to? Zarobiłem kosę w brzuch. Leżałem w szpitalu. Poratowałby pan złotówką. Albo kupił coś do jedzenia. Jeśli pan chce, to się odwdzięczę, jakoś, nie wiem, może w przyszłości.
– Nie.
– I taki z ciebie dobry człowiek.
– Nie powiedziałem, że jestem dobry.
– Ale ja ci mówię, że jesteś chujowy. Oby cię spotkało, kurwa, to samo, co mnie. Pajacu jebany.

Mam w głowie rozmaite ikony filozofii i wzorce moralne, którymi nakarmiła mnie popkultura. Mam w niej Gandhiego, Jezusa, Son Goku i innych Azjatów. Wierzę, że uczciwy żebrak przyjąłby niepowodzenie z pokorą. Ten tak nie zrobił. Pewnie dla niektórych jest to krzywdzące zdanie, ale przyjmuję, że większość by tak nie zrobiła. Wiary w ludzi nikt nie zdołał mi wpoić.

Advertisements

,

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s