Cyrkowo opuścili miasto

Oto kolejna notka dotycząca wydarzeń kulturalnych we Wrocławiu, ale wyjątkowo nie relacja, a wytłumaczenie z jej braku. Mam bowiem tego lata pecha do imprez, które wynoszą się z miasta wcześniej, niż zapowiadano, a fakt, że nie tylko ja nie zdążyłem się nimi nacieszyć, nie jest dla mnie pocieszeniem.

Pierwszy był objazdowy Jarmark Francuski, zaplanowany na 26-29 czerwca 2014 r., od czwartku do niedzieli. Tak się złożyło, że dotarłem na miejsce dopiero popołudniem ostatniego dnia. Widok nieco mnie zdziwił. Chociaż do zamknięcia zostało teoretycznie jeszcze parę godzin, nie zobaczyłem nawet śladu po jarmarku – chyba że były nim śmieci w pobliskim kontenerze, ustawionym prawdopodobnie specjalnie na tę okazję. O zakończeniu handlowej imprezy nie informował żaden oficjalny komunikat, nie uprzedzały media. Nawet po fakcie trudno się było dowiedzieć, co się właściwie stało. Podobno zawiodła promocja, promenada Staromiejska między pomnikiem Chrobrego a Teatrem Lalek okazała się zbyt mało uczęszczanym miejscem, do tego przez parę dni występował problem z dostawą energii elektrycznej – i wszystko to złożyło się na to, że sprzedawcy uznali, że są stratni, okrzyknęli Wrocław najgorszym miastem, do którego trafili, i na niedzielę już nie zostali. Informacje te nie są do końca potwierdzone, ale mam wrażenie, że gospodarze się skompromitowali. Szkoda, że lokalne media nie zgłębiły tematu.

Miesiąc później miałem podobny problem z Mobilną Wystawą Lego w Arkadach Wrocławskich. Otwarto ją 9 maja 2014 r. Daty zamknięcia organizatorzy na swoich stronach nie podali, ale w notkach na paru serwisach wyczytałem, że potrwa trzy miesiące, przyjąłem więc, że na zwiedzenie mam sporo czasu. Niestety informacja nie okazała się prawdziwa. Gdy postanowiłem się tam wreszcie wybrać, na facebookowym profilu imprezy natknąłem się na komunikat: „na Państwa pytanie do kiedy jesteśmy we Wrocławiu, odpowiadamy: jutro środa tj. 2 lipca to ostatni dzień kiedy można odwiedzić naszą wystawę”. 6 lipca klocki pokazywano już w Szklarskiej Porębie. Zamiast trzech miesięcy – niecałe dwa. Przyznaję, że organizacja mnie rozczarowała: najpierw błędna informacja o czasie trwania na lokalnych serwisach internetowych, potem wiarygodna, ale podana z zaledwie jednodniowym wyprzedzeniem. Wprawdzie widziałem już we Wrocławiu podobną wystawę, i to niewiele wcześniej, ale tę chciałem – chociażby dla porównania – też zobaczyć. Co jest przyczyną wyniesienia się z miasta przed upływem spodziewanego czasu, nie wiem. Może słaba promocja – poprzednia wystawa wydawała mi się lepiej rozreklamowana. Może za małe zainteresowanie spowodowane właśnie niedawną, konkurencyjną imprezą. Może niepowaga organizatorów. A może te trzy miesiące były tylko nieporozumieniem. W każdym razie do zadowolenia mi daleko. Mogę sobie pooglądać najwyżej wciąż rozmieszczone w mieście billboardy.

Nie odkładać wizyty do ostatniego dnia – zapamiętam, ale dla podtrzymania złej passy 29 sierpnia powinienem się dowiedzieć o przedwczesnym zakończeniu kolejnej imprezy, na którą zamierzałem się wybrać. Cyrk nigdy nie opuszcza miasta całkowicie. Jakieś typy?

Reklamy

, , , ,

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s