Dawkowanie awarii

Ile awarii komunikacji miejskiej jestem w stanie znieść? Na ile mogę machnąć ręką? Zależy od nastroju, od stopnia, w jaki wpływają one na czas mojej podróży, i od tego, jak bardzo się spieszę.

Poranek 8 września 2014 r. zaliczyłbym do lekkich i beztroskich. Tak, ok. 7:45 na pl. Kościuszki widziałem trzy tramwaje – a poza zasięgiem wzroku mogły się znajdować kolejne – które zamiast jechać w kierunku Rynku, stały mrugając światłami awaryjnymi. Początkowo się nie przejąłem i byłem skłonny szybko o tym zapomnieć. Dopiero po namyśle doszedłem do wniosku, że to jednak smutne, że się do takich sytuacji przyzwyczaiłem. Moja jazda tramwajem już tyle razy ulegała przedwczesnemu przerwaniu, że zacząłem uznawać wszelkie awarie za normę – a przecież nie powinienem. Właściwszą reakcją byłoby domaganie się poprawy jakości świadczonych usług, a nie zachowywanie się, jakby utrudnienia były wliczone w cenę biletu. Mimo to wyparłem zdarzenie z pamięci jako niewarte wzmianki na blogu… ale tylko do popołudnia.

Trasę między przystankami Rondo a Wielka ok. 16:45 mój tramwaj pokonywał w zwolnionym tempie. Przez przednią szybę wyjrzałem jednak dopiero po tym, jak niepokojąco długo zaczął się wydłużać jego postój przed skrzyżowaniem przy Sky Tower. Nie zaskoczyło mnie bardzo, że na przystanku obok wieżowca stał tramwaj z włączonymi światłami awaryjnymi. Zainteresowało mnie za to, że na przeciwnym torze sytuacja wyglądała tak samo. Tramwaje stały i mrugały światłami na przystankach w obu kierunkach. Po chwili dotarło do mnie, że coś jest nie w porządku również na jezdni. Rozejrzałem się. Wysiadła cała sygnalizacja świetlna na skrzyżowaniu. Oczywiście samochody i autobusy jakoś sobie radziły – ostrożnie, ale jechały dalej. Tramwaje tymczasem stały. To już wywołało u mnie negatywne emocje, ale byłem zbyt zmęczony, by wysiadać i pokonywać jeszcze ponad kilometr pieszo, a poza tym czytałem akurat książkę, więc zostałem w środku. Zanim tramwaj przed nami ruszył z miejsca i mogliśmy wreszcie przejechać przez skrzyżowanie, minęło ok. 10 minut.

Przypomniałem sobie, że chcę SUV-a. Może być nawet Nissan Pathfinder. W takiej sytuacji pojedynek z tramwajem by wygrał. Walkowerem.

Reklamy

, , , , ,

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s