Ekstremalne liczby perkusistów w asymetrycznych tercetach

Zapowiadana wyjątkowo na jesień tegoroczna edycja Asymmetry Festival została pod koniec marca odwołana. Powód był prosty i lekko niepokojący: nie udało się załatwić funduszy wystarczających na wszystko, co organizatorzy zaplanowali. W tym kontekście zrozumiałe jest, że lista sponsorów na 2015 rok ma wyglądać inaczej – tym razem pieniądze zbierane są również od fanów. Inspiracji doszukuję się w dyskusji dotyczącej crowdfundingu odbytej w ramach Asymmetry Festiwal 2013. Robert Chmielewski z ekipą wybrał właśnie tę drogę. Żeby się powiodło, w trwającej od 18 września do 18 listopada 2014 r. akcji crowdfundingowej musi zostać zebrane 25000 zł. Jeśli się nie uda, festiwal ma się podobno i tak odbyć. Mimo to zachęcam do dorzucania się. Jeśli natomiast ktoś woli dostawać niż dawać, 19 września 2014 r. pod szyldem Before Asymmetry odbył się w Firleju koncert z darmowym wstępem. Wystąpiły Yul, Green Asylum i Krossen Other, czyli zespoły wyróżnione w konkursach na supporty Wovenhand i Yob – kapel grających odpowiednio dzień wcześniej i dzień później. Miła zachęta.
Ulotka akcji crowdfundingowej Asymmetry Festival 2015

Skoro dwa dni przed koncertem podano jego dokładną rozpiskę godzinową, spodziewałem się, że będzie ona w miarę zgodna z rzeczywistością. Nic z tego. Być może nie wszystkie zespoły miały pomysł, jak zapełnić przeznaczone dla każdego z nich 60 minut, w związku z czym w przybliżeniu zachowano tylko godzinę otwarcia bramki i zakończenia koncertu. Kolejność występów ustalono podobno w drodze losowania. Publiczności jej nie podano, a same zespoły nie zawsze myślały o tym, żeby się przedstawić, ale dla chcącego nazwy nie były trudne do sprawdzenia.

Jako pierwsze, z największą obsuwą, na scenę wyszło Green Asylum. Dwaj z muzyków od razu przykuli moją uwagę zachowaniem lub wyglądem. Basista jadł jabłko – jak na rockandrollowca przystało. Siedzący klawiszowiec Mateusz Stańczak natomiast zaintrygował mnie długimi włosami i ciemnymi okularami z częściowo czerwonymi oprawkami. Pomyślałem, że mógłby grać rocka psychodelicznego. Wpływy te zresztą było delikatnie słychać już w pierwszym, instrumentalnym utworze, w którym prowadziły właśnie klawisze. Ogólnie dominowały dźwięki spomiędzy stoner rocka i doom metalu, powolne, niskie i nie za głośne, chociaż basy wprawiały moje ciuchy w drżenie, ale ze Stańczakiem całość aż się prosiła o jakiś żart muzyczny jako przerywnik.

Od drugiego utworu na scenie obecny był też wokalista Michał Reszka. Głównie śpiewał, cały czas z efektem echa, ale czasami kucał, by pobawić się przystawką, zniekształcał swój głos, trochę w klimatach Radiohead z okresu „Kid A”. Potrafił też skrzeczeć niemal jak w black metalu. Brakowało mi tylko, żeby zaskoczył melodią w stylu Alice In Chains. Niestety po kilku utworach zaczęło się robić schematyczne: wyczuwało się, że zaraz zespół da po decybelach, a wokalista ryknie, potem zaskrzeczy – i tak w kółko. Przyjemnie, ale wtórnie. Na koniec 45-minutowego występu Reszka przedstawił członków zespołu – najpierw przy grającej wciąż muzyce, przez co nie dało się go zrozumieć, potem jeszcze raz, już skuteczniej. To również zaliczam do niedoskonałości młodych zespołów, chociaż dobrze wiem, że ten błąd popełniają nawet doświadczeni frontmani.

Yul to powracająca po latach kapela, spokrewniona stylistycznie i personalnie z młodszym Echoes Of Yul. Występ rozpoczął basista kucający przez parę minut przy swoich przystawkach. Następnie na scenę wszedł gitarzysta. Do wytwarzanego przez kolegę tła dodawał zgrzytnięcia o struny. Jako ostatni dołączył drugi gitarzysta. W dalszej części basista chwytał czasami saksofon oraz śpiewał. Z mikrofonu korzystał również pierwszy gitarzysta – wzdychając. Ultrawolna, 50-minutowa całość przypominała parę fal dźwięków: od spokojnych do głośnych i z powrotem łagodnych. Za trzema instrumentalistami wyświetlane były wizualizacje wyglądające mi na przerobiony teledysk „Sober” Tool, ale szybko przestałem zwracać na nie uwagę. Takiej muzyki lubię słuchać z zamkniętymi oczami. Nic też dziwnego, że publiczność w większości usiadła na podłodze. To zupełnie inny styl niż Green Asylum. Również inna klasa.

Z początku pomyślałem, że po transowym występie Yul kolejny zespół nie zrobi na mnie już żadnego wrażenia. Rzeczywiście pierwszym riffem „Poe” Krossen Other mnie zniechęciło, ale zaraz po nim perkusista zaczął się bawić rytmem. Postanowiłem nie udawać się jeszcze na spoczynek – i słusznie. Wprawdzie tercetowi zdarzało się jeszcze zarzucić klimatami bliskimi nieznośnym krainom łagodności Tides From Nebula, ale więcej słyszałem interesującej perkusji, przeszywającej gitary, a nawet odrobinę wpływu jazzu. Ponadto muzycy zaskakiwali zdolnościami obsługi różnych instrumentów. Po „Magazynie kooperacji” na jeden utwór perkusista zamienił się z basistą. Robiło wrażenie? Tak, ale to nie wszystko. Po „Użyj siły!” i jeszcze paru kawałkach pałker zamienił się na dwa utwory z gitarzystą. Jak poprzedni tercet nie miał żadnego perkusisty, tak ten miał trzech. Na kolejne dwie kompozycje bębniarz znowu zamienił się z basistą. Następnie muzycy wykonali swój najnowszy utwór, którego tytułu nie są jeszcze pewni. W finałowym kawałku trwającego około godziny występu basista usiadł znowu za zestawem perkusyjnym, perkusista, który chyba nie lubi grać na stojąco, usiadł z gitarą basową na podłodze, a gitarzysta wyjątkowo zajął miejsce na krześle. Chciałbym zobaczyć ich próbę.

Gdybym to ja miał ustalić kolejność, w jakiej zagrają zespoły, koncert zacząłby się prawdopodobnie od występu Green Asylum jako najsłabszego z tej trójki. Czy zamieniłbym Krossen Other z Yul, trudno mi powiedzieć. Jednych ciekawiej się oglądało, a drudzy zaprezentowali zupełnie inny, mniej przystępny, ale bardziej mnie wciągający, materiał. Przeznaczając pieniądze na Asymmetry Festival 2015, prędzej będę myślał o muzyce w stylu Yul. Dobrze, pora wrzucić bilon do crowdfundingowej fontanny i pomyśleć życzenie. Nikomu go nie wyjawię i mam nadzieję, że się spełni.

Reklamy

, , , , , , , , , , , ,

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s