Jak nowy Wrocław kadrowano

Na sierpniowe piątki w plenerowym Kinie na Pergoli wstępnie zaplanowano roboczo nazwany „Wrocław w kadrze” cykl filmów z akcją dziejącą się w tytułowym mieście. Ostatecznie, w związku z kontrowersyjnym zakupem przez Wrocławskie Przedsiębiorstwo Hala Ludowa Sp. z o.o. zdjęć Marilyn Monroe, wyświetlono produkcje z udziałem amerykańskiej gwiazdy. Rozczarowanych tą zmianą częściowo mógł pocieszyć skierowany do szkół i zwykłych widzów, podobnie zatytułowany przegląd archiwalnych filmów „Kadry Wrocławia”, który odbył się, uzupełniony wystawą starych zdjęć, 5-9 listopada 2014 r. w kinie Nowe Horyzonty. Z czterech wzbogaconych prelekcjami bloków wybrałem drugi: „Feniks z popiołów – odbudowa, czyli rozbiórka”. Być może wpływ na moją decyzję miała miejska konserwator zabytków Katarzyna Hawrylak-Brzezowska, która wskutek afery sprzed niespełna dwóch tygodni z wyburzaniem XIX-wiecznego schronu przy ul. Grabiszyńskiej – nie pierwszej tego typu – zaczęła mi się kojarzyć z totalną nieudolnością i fasadowością. Naiwnie myślałem, że takie rozbiórki skończyły się z PRL-em, tymczasem zmienili się tylko właściciele ciężkich maszyn. Ale dość dygresji. Miałem się dokształcić na temat przeszłości, a nie jeszcze bardziej się denerwować teraźniejszością.

„Wyrok na miasto” (1968, reż. Janusz Chodnikiewicz)
Ciekawostką jest, że filmu nigdy wcześniej nie pokazywano. Jak zasugerował prelegent, być może PRL-owscy decydenci uznali go za zbyt mało antyniemiecki, co współczesnego widza może dziwić, jako że za poczynione we Wrocławiu w 1945 r. zniszczenia jednoznacznie obwinia on III Rzeszę, w tym imiennie i wprost Gauleitera Karla Hankego oraz generałów Hansa von Ahlfena i Hermanna Niehoffa. Niestety osobom interesującym się tą tematyką nie dostarcza tylu nowych informacji, ilu można by się spodziewać, narracja opiera się bowiem w większości na znanej dziś nieźle kronice księdza Paula Peikerta. Dodatkowo niektóre ujęcia są po prostu ilustracyjne – niezwiązane z Wrocławiem, mające tylko tworzyć nastrój. Cenne są za to zdjęcia lotnicze powojennego pl. Grunwaldzkiego i Społecznego oraz nagrobka zmarłego podczas powstania listopadowego gen. Carla von Clausewitza, pochowanego na zlikwidowanym wkrótce po realizacji filmu cmentarzu wojskowym przy ul. Ślężnej (w rejonie obecnej stacji benzynowej po południowej stronie al. Wiśniowej).

„Odbudowa Ziem Odzyskanych” (1947, reż. Roman Banach)
Wrocławia w tym i tak krótkim filmie jest niewiele. Twórcy skupili się na zaprezentowaniu rozwoju na ziemiach odzyskanych przemysłu, głównie w przejętych fabrykach, które służyć mają już – zgodnie ze słowami narratora – nie prowadzeniu wojen, ale odbudowie Polski. Niezbyt zaskakujący, ale bardzo interesujący i świetnie uzupełniający, był komentarz prelegentki. Jak poinformowała, produkcja filmu napotkała nieprzewidziane trudności, bowiem część wysłanych na ziemie odzyskane operatorów, po zobaczeniu, jak naprawdę przebiega „repatriacja”, powróciła bez zdjęć.

„Wrocław 1959” (1959, reż. Jadwiga Plucińska)
Myśl przewodnią filmu najlepiej oddaje padające w nim parę razy określenie „nowy Wrocław”. Jest to bowiem obraz miasta, które podniosło się ze zniszczeń wojennych i dobrze funkcjonuje – chociaż w niektórych miejscach wciąż znajdują się ruiny. Komentarz znów okazał się ciekawy. Zgromadzeni na sali kinowej dowiedzieli się, że było to ostatnie dzieło wyreżyserowane przez Jadwigę Plucińską, która wkrótce po jego realizacji została aresztowana pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Niemieckiej Republiki Federalnej, a po odsiedzeniu siedmiu lat przy filmach pełniła już mniejsze role. Sam „Wrocław 1959” zawiera parę interesujących obrazów, m.in. cmentarza oficerów radzieckich przy al. Karkonoskiej, z nagrobkami, które kilka lat później wymieniono na nowsze, zupełnie inne, a także pracujących w mieście naukowców, w tym Xawerego Dunikowskiego. Więcej jest tu jednak inscenizacji z udziałem statystów, np. pod sklepem lub w kiosku. Na szczególną uwagę zasługują dwa ujęcia z ciągnącym wóz z pieczywem białym koniem, którego – według prelegentki – ściągnięto na potrzeby filmu aż z Oleśnicy, gdyż we Wrocławiu nie można było znaleźć wystarczająco godnie wyglądającego zwierzęcia.

„Druga młodość miasta” (1972, reż. Kazimierz Oracz)
Kolorowy film z początku jest przede wszystkim propagandówką mówiącą, że Wrocław zawsze był polski, a zniszczyli go „fanatycy z SS”. W dalszej części skupia się już jednak na życiu kulturalnym i rekreacji w mieście: są fragmenty koncertów, wzmianki o teatrach, dużo ujęć z kąpieliska i ogrodu zoologicznego. Ponadto można z lotu ptaka obejrzeć starówkę od pl. Kościuszki, przez Rynek, do Ostrowa Tumskiego – a były to czasy przed zbudowaniem Trasy W-Z.

„Odbudowa Wrocławia” (2005, reż. Marcin Bradke)
Dużą zaletą jedynego w bloku filmu nakręconego już w III RP są wypowiedzi osób pamiętających niemiecki Wrocław, w tym Lidii Arczyńskiej (żony fotografa Stefana Arczyńskiego), przesiedlonych do niego jako na ziemie odzyskane oraz uczestniczących w jego odbudowie, w tym Jadwigi Hawrylak (projektantki m.in. tzw. Manhattanu, matki obecnej miejskiej konserwator zabytków Katarzyny Hawrylak-Brzezowskiej). Razem w narratorem prezentują one inne oblicze powojennej rzeczywistości. Szczególnie mocno brzmią wspomnienia mężczyzny, który jako mały chłopiec uczestniczył w przewracaniu pomnika cesarza Wilhelma I przy ul. Świdnickiej. Pokazane jest wyburzanie zrujnowanych kamienic i opisany nacisk, jaki kładziono na jego dużą skalę – z wywożeniem cegieł do Warszawy w tle. Odbudowa początkowo objęła przede wszystkim takie miejsca jak Katedra i Rynek z okolicami, a odpowiedzialni byli za nią młodzi ludzie. Wspomniane są też Wystawa Ziem Odzyskanych oraz Światowy Kongres Intelektualistów w Obronie Pokoju z 1948 r. – jeden z rozmówców nazywa paradoksem, że zorganizowano je w mieście wciąż pełnym ruin. Estetykę zabudowy powstałej w kolejnych dziesięcioleciach bohaterowie filmu określają jako mniejsze zło i tłumaczą koniecznym pośpiechem. Konkluzja jest taka, że wrocławianie powinni być dumni ze swojego miasta. Całość wpisuje się też w trend szerzenia motywu jego wielokulturowości.

Pięć filmów dokumentalnych, każdy z prelekcją, ponad dwie godziny na sali kinowej – a obejrzałem tylko jeden z czterech bloków. Moje wrażenia są jak najbardziej pozytywne: świetna inicjatywa, wartościowy materiał, dobra oferta dla szkół. Oby więcej takich projektów!

Reklamy

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s