Za 43 studentów w Meksyku

Współczesny Meksyk znam głównie z nietypowej, jak na DVD muzyczne, części dokumentalnej „The Battle of Mexico City” Rage Against The Machine oraz z amerykańskich filmów sensacyjnych z akcją toczącą się zazwyczaj przy granicy ze Stanami Zjednoczonymi. Do manifestacji, która 29 listopada 2014 r. przeszła z pl. Solnego na Rynek, doprowadziły wydarzenia z 26 września. Wtedy to prawdopodobnie na polecenie Joségo Luisa Abarki Velázqueza, burmistrza Iguali, policja miała zatrzymać grupę ponad stu studentów, tzw. normalistów, zamierzających protestować na konferencji jego żony i kandydatki na następczynię, Maríi de los Ángeles Pinedy Villi. Aktywni społecznie wychowankowie uczelni w Ayotzinapie znani są podobno ze stosowania nielegalnych metod, takich jak blokowanie dróg i „wypożyczanie” siłą autobusów. Dalsze wydarzenia nie są do końca jasne. Doszło do paru strzelanin. Sześć osób, w tym trzy zmierzające na protest i trzy postronne, zginęło, zaś dwadzieścia pięć odniosło rany. Wkrótce okazało się, że czterdziestu trzech studentów przepadło, zaś kilka dni później, już w trakcie śledztwa, Abarca i Pineda opuścili miasto. Do dziś ustalono, że policja przekazała protestantów organizacji przestępczej Guerreros Unidos, która ich zabiła, a spalone zwłoki wrzuciła w workach do rzeki. Ukrywający się burmistrz i jego żona zostali aresztowani 4 listopada. Zupełnie jak w amerykańskich produkcjach, ale – jak w utworze Myslovitz – to nie był film.


Wrocławska manifestacja solidarności z ofiarami i ich rodzinami była tylko jedną z wielu na świecie. Organizatorzy podali, że w Polsce podobna odbyła się już w Warszawie. Wydarzenia z Iguali były przy tym, zgodnie z ulotką, „tylko iskrą, która wywołała pożar”. Dwoje hiszpańskojęzycznych, korzystających z pomocy tłumaczy, mówców twierdziło, że w Meksyku codziennie dochodzi do niewyjaśnionych morderstw, m.in. dziennikarzy i aktywistów praw agrarnych. Władze lokalne zlecają zbrodnie, zaś policjanci nadużywają uprawnień, by krzywdzić ludność. Ofiary można liczyć w dziesiątkach tysięcy, jednak telewizja współpracuje z rządem i zataja niewygodne informacje, by nie poszły one w świat. To, co się dzieje, manifestanci nazwali państwowym terroryzmem. Teraz Meksykanie wychodzą na ulice, bo są już zmęczeni życiem w strachu.







Manifestacja przeszła z spod iglicy na pl. Solnym pod fontannę na Rynku, po drodze licząc głośno po hiszpańsku do czterdziestu trzech.








Na miejscu odczytano nazwiska czterdziestu trzech zaginionych. Za każdego z nich zapalono znicz. Następnie jeszcze raz policzono głośno po hiszpańsku do czterdziestu trzech. Zgromadzenie zakończyło się zdjęciem grupowym.











Widziałem już we Wrocławiu manifestacje organizowane lub dotyczące różnych narodów. Prawie za każdym razem zaskakuje mnie ich liczebność. Również w tym przypadku nie spodziewałem się tylu uczestników. W takich chwilach czuję wielokulturowość mojego miasta i widzę jej akceptację.

Reklamy

, , , , , , , , ,

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s