Wrzaski w tramwaju na Krzyki

W sobotę, 7 lutego 20015 r., ok. 16:40 mój jadący z pl. Bema tramwaj zatrzymał się tuż przed przystankiem przy Hali Targowej. Motorniczy wypuścił pasażerów. Na przystanku przed nami stał na światłach awaryjnych tramwaj z otwartymi drzwiami. Z jego wnętrza co kilka sekund dochodziły pełne bólu wrzaski. Przy jednych z drzwi, przed którymi zebrała się grupka gapiów, leżał na podłodze mężczyzna najwyraźniej mający jakiś atak. Przy jego nogach znajdowały się dwie osoby. Jedna z nich powiedziała, że pogotowie już jedzie. Najbardziej zajęty poszkodowanym wydawał się mężczyzna klęczący przy jego głowie. Wyglądał mi znajomo. Przypominał mi widywanego czasami w tramwaju opiekuna pewnej niepełnosprawnej osoby. Mogłem się mylić, ale przyjąłem, że taki jest też ten leżący: chory i potrzebujący pomocy. Oczywiście mógł na nią liczyć. Któryś z gapiów krzyknął do motorniczego, żeby go zostawić i jechać dalej. Po przejściu jeszcze kilkunastu metrów minąłem starszą kobietę.
– Boże, co to się dzieje na świecie? – powiedziała na głos do siebie.
– Co się dzieje? – nie miałem nadziei na mądrą odpowiedź, ale prowokacyjnie spytałem.
– Jak to co?! Alkoholicy! Narkomani!
Czy powinienem się spodziewać czego innego?




Dokładniejszej relacji nie będzie. To tylko krótki wpis o szybkim ocenianiu nieznajomych.

Reklamy

, , , , ,

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s