Festung Breslau ustami Brytyjczyka

Brytyjczyk pisze o historii Wrocławia? Nic nowego – robił to już przecież Norman Davies. Mimo to każdy kolejny taki przypadek może zaskakiwać. Richard Hargreaves promuje aktualnie wydaną w Polsce parę miesięcy temu, bodajże trzy lata po anglojęzycznym oryginale, książkę „Ostatnia twierdza Hitlera. Breslau 1945”. Co go skłoniło do zajęcia się tym tematem, można było posłuchać, a przy okazji obejrzeć małą prezentację Grupy Rekonstrukcji Historycznej „Festung Breslau”, 7 lutego 2015 r. w Empiku w Renomie.

Dziennikarz-historyk i iracki korespondent wojenny Richard Hargreaves nazwał dzieje oblężonego pod koniec II wojny światowej Wrocławia „małym Stalingradem”. Przepytywany przez dra Tomasza Głowińskiego z Instytutu Historycznego Uniwersytetu Wrocławskiego, korzystający z pomocy tłumacza, wytłumaczył, że to historia, której dotychczas nie napisano po angielsku, przynajmniej nie w formie książki – dlatego postanowił tę lukę wypełnić. Korzystał głównie ze żródeł dostępnych w języku angielskim lub niemieckim. Głównym było dla niego 10-tomowe „Breslauer Apokalypse” Horsta Gleissa, który podczas oblężenia został wcielony do Hitlerjugend, a ok. 30 lat później, będąc botanikiem, zaczął zbierać od różnych ludzi historie o tamtych wydarzeniach. To najbogatsze archiwum przeżyć wojennych z Wrocławia na poziomie ludzkim, jakie Hargreaves zna. Opowieści militarne były dla niego mniej ważne.

Sam Brytyjczyk spędził dużo czasu w Niemczech. Do Wrocławia przyjechał po raz pierwszy 6-7 lat temu, by poznać miejsce, o którym pisze. Rynek wyglądał dla niego jak z fotografii z lat 30. – jakby się cofnął w czasie. Chciał jednak zobaczyć nie tylko budynki i ulice, ale też niebo, rzekę, jej kolor, nurt. Hargreavesowi jako autorowi zależy na tym, żeby czytelnik mógł sobie wyobrazić, że był w opisywanym przez niego miejscu.

To, że Brytyjczyka interesowały głównie przeżycia zwykłych ludzi, a nie kwestie militarne, dało się mocno odczuć, gdy przyszła pora na pytania od publiczności. Spora część z nich dotyczyła właśnie spraw wojskowych. Hargreaves nie ukrywał, że nie pamięta dokładnie liczb i nie zna wszystkich faktów. Wyraził jednak opinię, że Wrocław poddał lub padłby wcześniej, gdyby nie upór gauleitera Karla Hankego i nieudolność przywódców rosyjskich. Zapytany, dlaczego Niemcy zorganizowali magazyn broni i amunicji akurat w Katedrze, a nie w jakimś mniej cennym budynku, odpowiedział, że nazistów nie obchodziły zabytki, tylko zwycięstwo – miasto odbudowaliby później. Zniszczenia poczynione we Wrocławiu już po kapitulacji skomentował natomiast równaniem: alkohol + rosyjscy żołnierze = zagrożenie.







Po niemal godzinie przepytywania Richarda Hargreavesa, na środek sceny wyszli członkowie Grupy Rekonstrukcji Historycznej „Festung Breslau”. Najpierw zaprezentowali mundury, uzbrojenie i ekwipunek walczących o Wrocław Niemców…





…a następnie Rosjan.



Na koniec zostało podpisywanie książek i robienie sobie zdjęć.





Książki Hargreavesa jeszcze nie czytałem. Osobiście chętniej najpierw sięgnąłbym po wspomniane dzieło zredagowane przez Gleissa. Niestety, choć oryginalnie ukazało się ono w latach 1986-1997, polskiego wydania się jeszcze nie doczekało. Nie tylko Brytyjczycy mają w tym temacie zaległości.

Reklamy

, , , , , , ,

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s