Komfort awarii autobusowej

Moja poranna drzemka w 127 została 12 czerwca 2015 r. nietypowo zakłócona aż dwukrotnie. Bardziej niecodzienna była potrzeba wyrzucenia za okno ćmy, żeby przestała się obijać o szybę tuż przed moją twarzą. Zanim jednak przystąpiłem do tej akcji, przeżyłem awarię autobusu. Ok. 7:00 tak po prostu stanął na łuku ul. Starogroblowej i pomimo prób nie mógł z powrotem zapalić silnika. Kierowca otworzył wszystkie drzwi, a sam poszedł grzebać z tyłu pojazdu.

Zagorzali zwolennicy tramwajów mogą się cieszyć, że dla odmiany napisałem o awarii autobusu. Niesłusznie i przedwcześnie. Wciąż przecież częściej trafiam na korki tramwajowe, zresztą nawet jeszcze tego samego dnia awaria na torowisku przy ul. Kosmonautów wymusiła wprowadzenie między Pilczycami a Leśnicą komunikacji zastępczej w formie przedłużonych kursów 128. Ponadto w przypadku autobusu mam ten komfort, że wiem, że zaraz wsiądę do innego. W ciągu paru minut przejechało ul. Starogroblową w kierunku Poznańskiej kolejno C i 103, a po dziesięciu miało nadciągnąć następne 127. Miało – bo ostatecznie wsiadłem do tego samego, które dopiero co opuściłem. Jego postój trwał pięć minut. Do końca trasy autobus dotarł już bez zakłóceń.

Reklamy

, , , , ,

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s