Trochę ludzkiego ciała

Ze względu na dużą popularność mająca trwać od 26 września do 24 grudnia 2015 r. wystawa „Body Worlds & The Cycle of Life” w Magnolia Park została przedłużona do 9 stycznia. Jeśli więc ktoś nie zdążył jej odwiedzić przez minione trzy miesiące, ma na to dodatkowe dwa tygodnie. Czym taka wizyta grozi?

Niejedna osoba na samą myśl o wystawie mogła mieć skojarzenia: krew, flaki, makabra, horror w stylu gore, koszmary senne. Osobiście dość szybko przezwyciężyłem taką wstępną, odruchową odrazę. Przybyłem do galerii handlowej, wjechałem na piętro, w punkcie na korytarzu kupiłem bilet, wszedłem na salę zajmowaną przez wystawę, z lekką nieufnością zostawiłem kurtkę w szatni bez numerków, pokonałem bramkę i po chwili ujrzałem pierwsze eksponaty. Wrażenie: zero szoku. Zebrane przez organizatorów w dziale płodów obiekty przypominały mi skrzyżowanie mumii i plastikowych, może trochę plastelinowych, lalek. W dalszej części wystawy na myśl przychodził mi nawet obiad, ale nie czułem ani odrobiny odrazy. Z negatywnych emocji wymienić mogę tylko smutek wywołany przypomnieniem mi, że – jako osoba w moim wieku – tracę już słuch i sprawność fizyczną. Wiem, że się starzeję – nie trzeba mi tego mówić.

Za największą zaletę zapoczątkowanej przez urodzonego na terenie obecnej Polski Gunthera von Hagensa uważam nie fakt, że można popatrzeć na coś nietypowego. Jest to przede wszystkim możliwość odświeżenia i utrwalenia sobie informacji zdobytych na lekcjach biologii. Układ pokarmowy, wzajemne ułożenie żołądka, serca i płuc – na obrazkach w podręcznikach mniej przemawiają do wyobraźni. Jako zwiedzający na nowo uświadamiałem sobie również, jak działa przepona i przebiega produkcja moczu. Pomagały mi w tym dość bogate opisy, plansze i filmiki, z których najdłuższy dotyczył samego procesu plastynacji. Znalazłem też wśród tych materiałów wreszcie częściowe potwierdzenie zasłyszanej kiedyś informacji, że japoński odpowiednik „smacznego” brzmi „odejdź od stołu, zanim się najesz” – tu podany w formie zasady „80% sytości”. Co ciekawe, na wystawie nawet płuca palacza, chociaż położone obok mocno różniących się od nich zdrowych, budzą raczej zaciekawienie, a nie odrazę. Mimo to do kampanii antynikotynowej lepiej nadaje się według mnie właśnie taki czysto edukacyjny eksponat niż mające szokować obrazki. Odnośnie zaś sztuki wizualnej, po zwiedzeniu mogę żartować, że już wiem, skąd się wziął w malarstwie styl odwzorowywania rzeczywistości niewyraźnie. Odpowiedzi tu nie zdradzę – proszę jej szukać samemu.

Chociaż obejście całej wystawy bez pomijania opisów zajęło mi ponad półtorej godziny, przyznaję, że spodziewałem się, że będzie ona trochę większa. Na pewno mało było na niej zwierząt, ale to akurat mogę zrozumieć, skoro tematem przewodnim był cykl życia ludzkiego. Może obejrzę je przy innej okazji – jeśli bowiem do Wrocławia przyjedzie kiedyś kolejna kolekcja plastynatów, chętnie się z nią zapoznam.

Reklamy

, , , ,

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s