Ledwo widziałem Ramoles za szybą

„Dzień Europy – koncerty za szybą” nie brzmi jak nazwa wielkiej atrakcji dla miłośników muzyki na żywo. Dlaczego więc się skusiłem? Z przyczyny oczywistej: bo imprez kulturalnych, z powodu pandemii, przez ostatni rok z hakiem zorganizowano i zaliczyłem stosunkowo niewiele, a na koncercie nie byłem od czternastu miesięcy. Występy ku chwale Unii Europejskiej, 9 maja 2021 roku, nie należały jednak do typowych, nie tylko ze względu na nazwę. Muzykę elektroniczną, bałkańską, dla dzieci, flamenco i inne gatunki grano dla przechodniów, z witryn lokali w rodzaju galerii sztuki. Ograniczyłem się do występu punkrockowej kapeli z setem akustycznym w Barbarze, ale – co już szczególnie dziwne – nie potrafię z całą pewnością stwierdzić, że go zobaczyłem.

Na każdą z pięciu scen przypadało średnio dwoje wykonawców lub zespołów. Występować mieli o pełnych godzinach, od 12 do 17. Według programu, Ramoles, w Barbarze, grać miał jako drugi. Długości setów nie znałem. Gdy około 13:20 dotarłem pod Barbarę, członkowie zespołu stali na deptaku. Kilka minut później weszli do budynku i zajęli miejsca w witrynie. Założyłem, że dotarłem w samą porę – poprzedni wykonawca już skończył, teraz do boju przygotowywali się następni. Rzeczywiście: duet usiadł i zagrał. Niestety przechodnie musieli się mocno postarać, by za szybą zobaczyć zespół. W ten słoneczny dzień, we wczesnych godzinach popołudniowych, w szklanej tafli pięknie się odbijała przeciwna pierzeja. Jak oglądać muzyków od frontu, zademonstrował rezolutny chłopaczek, który złożył dłonie w daszek nad oczami i przystawił je do witryny. Mnie się tak bawić nie chciało. Może w ciągu kolejnych godzin sytuacja się poprawiła, ale czekać ani wracać później też nie zamierzałem. Zespół był niewidoczny i basta. Wprawdzie udało mi się go zobaczyć przez wąskie szyby boczne, pod kątem, ale to się nie liczy – przecież nie o takie oglądanie chodziło.

Tak naprawdę nie mam jednak pewności, że przede mną odbył się koncert. Dźwięk dobiegał moich uszu nie z ustawionych przed witryną głośników, tylko z wnętrza budynku. Wątpiłem, żeby o tej godzinie, tyle czasu po rozpoczęciu imprezy, zespół robił jeszcze próbę. Dlaczego więc nagłośnienie było wyłączone? Nie poznawszy odpowiedzi, po około dwudziestu minutach odszedłem spod Barbary zniechęcony i trochę skonsternowany.

Można było stanąć przed miejscem wydarzenia i się nie zorientować, że w lokalu coś się dzieje. Dostrzegłem w tym symboliczny podtekst. Dzień Europy nie był mi znany i może właśnie o to też chodziło organizatorom: żebym mało widział i mało słyszał. Dodatkowo mało zrozumiałem. Byłem na koncercie czy nie?

, , , , , , , ,

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: