Znaki drogowe jak trawy źdźbła

Był poniedziałkowy poranek, 19 lipca 2021 r., okolice godziny 9. Deszcz nie padał, wicher nie szalał, a znaki drogowe wokół pętli autobusowej Kozanów stały prosto.

Nagle rozległ się metalicznie brzmiący huk. Głowy kilkunastu osób na pętli skierowały się ku jego źródłu. Szybko dało się je namierzyć. Niewielki pojazd ciężarowy z koszem wypełnionym skoszoną trawą, zapewne świeżo zebraną sprzed bloków mieszkalnych przy ul. Kozanowskiej, stał na chodniku przy jezdni, a bezpośrednio za nim zwracał uwagę przechylony o ok. 45 stopni słupek ze znakami drogowymi. Czy kierowca wjechał w niego przez nieuwagę, cofając? Trudno było zakładać inną wersję wydarzeń.

Mężczyzna wysiadł z kabiny, przeszedł za pojazd i obejrzał swoje dzieło. Bez długiego namysłu oparł się rękami o słupek i mocno na niego naparł. Udało mu się zmniejszyć przechył może o kilkanaście stopni, chociaż, jak się później okazało, nie trwale. Po tej próbie naprawy pomaszerował z powrotem do kabiny. Przejechał parę metrów do przodu, jakby chciał zrobić więcej miejsca do prostowania słupka. Następnie lekko skręcił i cofnął tak, że ciężaróweczka znalazła się obok znaku drogowego. I w tym miejscu nie zatrzymał się jednak na dłużej, bowiem zaraz ruszył znowu do przodu, zjechał na jezdnię i się oddalił w kierunku zachodnim. Więcej go nie widziałem.

W trakcie całej operacji mężczyzna zachowywał spokój. Wydawał się niewzruszony – jakby robił takie rzeczy codziennie. Niejedną stłuczkę już widziałem, chyba każdej z nich towarzyszyły silne, widoczne emocje uczestników – poza tymi nieprzytomnymi lub pijanymi – więc zainteresował mnie ten brak przejęcia. Dopiero następnego dnia uświadomiłem sobie, co jeszcze mi nie pasowało. Kierowca chyba się nawet nie przyjrzał dokładnie, czy przy zderzeniu czegoś sobie nie uszkodził. Ostatecznie mogę tę beztroskę zrozumieć – w końcu to nie jego prywatny samochód.

Zachowanie kierowcy uśpiło mnie do tego stopnia, że jeszcze jedna rzecz dotarła do mnie z opóźnieniem. Czy ten mężczyzna uszkodził z własnej winy znak drogowy i bezczelnie uciekł z miejsca zdarzenia?

PS W sobotę, 24 lipca, słupek był już zgięty pod kątem 90 stopni, czyli właściwie leżał na chodniku. Sprawcy nie widziałem, ale zakładam, że pozostał bezkarny. W środę, 28 lipca, znak wrócił do pionu. Naprawy nie widziałem.

, , ,

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: