W poszukiwaniu ultrafilmu

Nie lubię chodzić do kina. Filmy, zwłaszcza te poważniejsze, wolę oglądać w cywilizowanych warunkach, czyli bez przeszkadzających w odbiorze ludzi wokół. To jedna z przyczyn mojego niskiego zainteresowania festiwalem Nowe Horyzonty i paroma podobnymi dużymi imprezami cyklicznymi. Odwiedzam wprawdzie od kilku lat każdą wrocławską replikę Sputnika nad Polską, ale tam liczba widzów na sali rzadko osiąga mocno drażniące mnie rozmiary. Dopiero rok temu odkryłem wreszcie coś, co swoją formą i repertuarem odpowiada mi mocniej. Mało przypomina wymienione wcześniej, albowiem odbiorca może siedzieć w domu. My French Film Festival przeznaczony jest dla internautów. Tegoroczna, siódma edycja trwa od 13 stycznia do 13 lutego 2017 r., czyli przez miesiąc, do którego końca został tylko jeden weekend. Po obejrzeniu wszystkich dostępnych, pełno- i krótkometrażowych, francuskojęzycznych filmów z ostatnich trzech lat, przedstawiam swoje wrażenia i zachęcam do zapoznania się przynajmniej z paroma pozycjami.

Czytaj resztę wpisu »

Reklamy

, , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Protram na sprzedaż

Trudno jest mi mówić o Protramie zupełnie bez emocji, chociaż tak naprawdę najwięcej ich okazuję w wypowiedziach o pozostałych jeżdżących po Wrocławiu tramwajach. Nie potrafię zapomnieć ani być obojętnym. Gdy jako siadającemu w Pesie Twist brakuje mi miejsca na nogi, najbardziej od czasu Konstala 102; gdy widzę ludzi przepychających się między siedzeniami w Škodach; gdy widzę, jakie problemy mają niepełnosprawni z przyciskiem do wysuwania platformy w Škodach 19T; gdy widzę ludzi niemogących znaleźć kasowników w Škodach 19T – wtedy uświadamiam sobie, że najlepsze są Protramy i, od niedawna, Moderusy Bety. Niestety koniec wrocławskiej firmy staje się coraz widoczniejszy.

Transparent o sprzedaży przez syndyka majątku Protramu zauważony w sobotę, 26 listopada 2016 r., na bramie dawnej zajezdni tramwajowej przy ul. Legnickiej.

, , , ,

1 komentarz

Kibolski młyn na wiadukcie

Dwie rzeczy mnie zastanawiały.

  1. Czy kibice mają jakiś układ z zarządcą wiaduktów kolejowych we Wrocławiu, że tak często wywieszają na nich transparenty?
  2. Co dokładnie w kibicowskiej lub piłkarskiej nomenklaturze oznacza „młyn”?

Odpowiedź na drugie pytanie znalazłem w internetowym słowniku slangu. Pierwsze zadaję raczej tylko prowokacyjnie.

Transparent zaobserwowany na wiadukcie nad ul. Legnicką, blisko skrzyżowania z Niedźwiedzią, w sobotę, 26 listopada 2016 r., dzień przed meczem, który wrocławski Śląsk przegrał na własnym stadionie 0:4 z warszawską Legią, przy czym większość goli strzelono w ciągu kilku pierwszych minut. Młyn nie pomógł?

, , , , ,

Dodaj komentarz

Tęczowo ze Zdradą Pałki

Chociaż podoba mi się nastrój Wrocławskich Marszów Równości, nie zawsze na nie docieram. Z ósmej edycji, która odbyła się 8 października 2016 r., zobaczyłem tylko zakończenie. Dzień wcześniej zaliczyłem jednak inny punkt programu Festiwalu Równych Prawkoncert Zdrady Pałki w klubie. Uff. W sumie to tylko niewielka część całości, ale zapowiadała się wystarczająco interesująco.
Czytaj resztę wpisu »

, , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Dekomunizacyjne pytanie o datę

Filmy wpajały mi od małego, że dźwięk syreny oznacza zagrożenie. Gdy go słyszę, powinienem się bać i zareagować, zależnie od rodzaju sygnału, w sposób, w jaki uczono mnie w szkole. Życie wyrobiło jednak we mnie inny odruch. Gdy syrena zaczyna wyć, w ogóle się tym nie przejmuję. Myślę tylko, że to pewnie kolejna rocznica związana z II wojną światową albo ktoś umarł i mamy żałobę narodową. Znudzony robię swoje, jakby nic się nie działo. Tak było też kilka dni temu. Czekając na odpowiedni środek transportu na dworcu w Białymstoku, usłyszałem przeciągłe wycie. Po dłuższej chwili zorientowałem się, że to syrena. Nie miałem nic lepszego do roboty, więc w końcu sprawdziłem: był 17 września 2016 r., godz. 12:00. Agresja ZSRR na Polskę? Chyba tak. Zastanowiłem się, czy to tylko lokalny zwyczaj, czy może we Wrocławiu usłyszałbym to samo. Nie wiem, ale po powrocie do swojego miasta przekonałem się, że przynajmniej jedno środowisko „pamiętało”.


Przyzwyczaiłem się już, że rejon al. Karkonoskiej, w tym wykorzystywany jako tablica ogłoszeniowa wiadukt kolejowy, jest opanowany przez wandali kibolsko-nacjonalistycznych. Tym razem wywiesili na nim z obu stron, zauważone przeze mnie 23 września i trzy dni później nadal się tam znajdujące, transparenty „17.09.1939-?.??.????”. Wrażenie zrobiły na mnie wyjątkowe, bowiem nie raziły tak, jak zwykły robić to wcześniejsze. Mniej głupia treść? A może lepsza jakość wykonania, niekojarząca się z bazgroleniem po brudnych szmatach? W każdym razie nie wyglądało to źle. Mimo to wolałbym, żeby ci ludzie zrezygnowali wreszcie z takich wybryków. Ulica nie jest ich własnością.

, , , , , ,

Dodaj komentarz