Posts Tagged erotyka

W poszukiwaniu ultrafilmu

Nie lubię chodzić do kina. Filmy, zwłaszcza te poważniejsze, wolę oglądać w cywilizowanych warunkach, czyli bez przeszkadzających w odbiorze ludzi wokół. To jedna z przyczyn mojego niskiego zainteresowania festiwalem Nowe Horyzonty i paroma podobnymi dużymi imprezami cyklicznymi. Odwiedzam wprawdzie od kilku lat każdą wrocławską replikę Sputnika nad Polską, ale tam liczba widzów na sali rzadko osiąga mocno drażniące mnie rozmiary. Dopiero rok temu odkryłem wreszcie coś, co swoją formą i repertuarem odpowiada mi mocniej. Mało przypomina wymienione wcześniej, albowiem odbiorca może siedzieć w domu. My French Film Festival przeznaczony jest dla internautów. Tegoroczna, siódma edycja trwa od 13 stycznia do 13 lutego 2017 r., czyli przez miesiąc, do którego końca został tylko jeden weekend. Po obejrzeniu wszystkich dostępnych, pełno- i krótkometrażowych, francuskojęzycznych filmów z ostatnich trzech lat, przedstawiam swoje wrażenia i zachęcam do zapoznania się przynajmniej z paroma pozycjami.

Czytaj resztę wpisu »

, , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Najlepszą świecę robi Lolita

Hasło „sex, drugs and rock ‚n’ roll” już od dziesięcioleci sugeruje opinii publicznej, że istnieje związek między muzyką rozrywkową a rozwiązłością – że rock i metal w szczególny sposób współistnieją z takimi rzeczami jak nagość i stosunki płciowe. Niektóre kapele zdają się to podejrzenie potwierdzać. Jest normalne, że w finałowym numerze koncertów Monster Magnet zespołowi na scenie towarzyszy para striptizerek. Wokalistki Butcher Babies zasłynęły dzięki występom, podczas których ich piersi zakryte były jedynie kawałkami taśmy klejącej na sutkach. Courtney Love – choć chyba pod wpływem substancji odurzających – potrafi zaprezentować się publiczności w jeszcze większym stopniu. Fanki wielkich gwiazd „błyskające” na koncertach nagimi biustami, gdy jest szansa, że muzycy je widzą lub chociaż są na nie skierowane kamery, też już nikogo nie dziwią – ostatnio tabloidy chętnie informowały, co Doda z widowni pokazała publiczności Aerosmith. Warto dodać, że i popowe wykonawczynie, np. Madonna i Lady Gaga, podczas własnych występów potrafią odsłaniać części intymne. Słynne są też incydenty z obnażającymi się muzykami płci męskiej, w tym polskimi, np. Janem Borysewiczem w 1986 r. we Wrocławiu. Wymieniać można długo, warto pamiętać chociażby o Wendy O. Williams, ale wszystko wymienione to jednak i tak nic w porównaniu z Rockbitch, którego koncerty przekraczały niejedną granicę i trudno je opisać jednym zdaniem.

A teraz wróćmy na ziemię. Czy rzeczywiście jedno z drugim się tak mocno łączy? Nie podzielam tej opinii. Byłem na setkach koncertów i prawie nic takiego nie widziałem. Na koniec występu zagranicznego zespołu, którego nazwy i kraju pochodzenia już nie pamiętam, dawno temu w Wagonie, wokalista spytał, czy to obok, to naprawdę klub ze striptizem. Gdy otrzymał potwierdzenie, odpowiedział widzom, że tam się z nim spotkają. To chyba było najbliższe temu słynnemu seksowi – przynajmniej aż do 3 stycznia 2016 r., kiedy do Wrocławia przyjechało i w Ciemnej Stronie Miasta wystąpiło Satarial.

Lolita – wokalistka wspierająca, obsługująca też tamburyn i dąca w róg – odpowiadała przede wszystkim za performerską stronę przedstawienia. Od połowy występu topless, w pewnym momencie przekręciła swoją spódnicę – jeśli można ten element ubioru tak nazwać – o 90 stopni, tak, że odsłaniała już nie boki ud, lecz ogolone krocze. zaczęła się kłaść się na niewielkiej przestrzeni między zestawem perkusyjnym a ołtarzykiem, ale stojący obok gitarzysta Lord Seth delikatnym kopniakiem dał jej do zrozumienia, żeby się przeniosła. Więcej miejsca miała pod sceną. Tam, z wciąż odsłoniętym biustem, położyła się na plecach, głową w kierunku widzów i zrobiła coś jak świecę, tylko że z nogami w szpagacie. Następnie perkusistka Angelika podeszła do niej z przedmiotem wyglądającym trochę jak owinięta taśmą klejącą rekojeść sztyletu, ewentualnie wibrator. Włożyła go w pochwę Lolity. Po chwili aż pod sufit trysnął z niego snop iskier. Trwała tak przez dłuższą chwilę, jak żywa pochodnia, po czym szybko wróciła do pozostałych obowiązków.

Refleksja: gdyby Satarial było bardziej znane i występowało w popularniejszym klubie, a sam koncert był lepiej rozreklamowany, ktoś próbowałby tego występu zakazać. My, miłośnicy metalu, znamy takich aktywistów.

Moją pełną relację można przeczytać na Dark Planet.

, , , , , , , ,

Dodaj komentarz