Posts Tagged plac grunwaldzki

Prapremiera filmu o nietypowym blokowisku

Nie podobają mi się powszechnie używane, potoczne nazwy słynnego blokowiska przy pl. Grunwaldzkim. „Sedesowce” brzmią pejoratywnie. „Manhattan” – zbyt obco i nieoryginalnie. Z drugiej strony mam problemy ze skojarzeniem budynków z czymkolwiek dostojnym. Nie przywodzą mi na myśl w pierwszej kolejności słynnego ponoć zdjęcia autorstwa Chrisa Niedenthala. Nazwisko Jadwigi Grabowskiej-Hawrylak, która zaprojektowała osiedle, przypomina mi niestety zawsze o jej córce, Katarzynie Hawrylak-Brzezowskiej, której pracy dla Wrocławia nie oceniam pozytywnie. Miałem nadzieję, że film dokumentalny „(Nie) zwykły ManhattanKova Production, którego prapremiera odbyła się 27 listopada 2021 r. w Pasażu Grunwaldzkim, skieruje moją uwagę w nowym kierunku.
Czytaj resztę wpisu »

, , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Pod Pasażem Grunwaldzkim coraz bardziej rowerowo

W mijającym miesiącu głośno było o osobach, które – w związku z niedawnym ustawieniem obok Pasażu Grunwaldzkiego nowej stacji Wrocławskiego Roweru Miejskiego – nielegalnie poruszały się tam na wypożyczonych dwukołowcach po chodniku, a następnie, po otrzymaniu mandatów od straży miejskiej, publicznie rozpaczały. Konstruktywne uwagi ginęły pośród przeważającego oczywiście stanowiska „kto mnie karze, ten jest zły”. Taka już ludzka mentalność. Gdy 30 maja 2015 r. zobaczyłem pod tą galerią handlową policyjną furgonetkę, w pierwszej chwili pomyślałem, że to jakaś pokrewna akcja. Byłem blisko, chociaż tym razem nie chodziło o dobro pieszych. Rozpoczęto cykliczne znakowanie rowerów.

Akcja pod Pasażem Grunwaldzkim ma się odbywać w każdą ostatnią sobotę miesiąca do końca wakacji. Gdyby komuś te terminy nie odpowiadały, może bezpłatnie skorzystać z usługi na komisariacie.

, , , , , ,

Dodaj komentarz

Grunwald jest już we Wrocławiu

Na początku czerwca 2013 r. media donosiły o żarcie internautów związanym z symboliczną już, wciąż niezagospodarowaną dziurą pod Stadionem Miejskim. Na mapach Google’a można było w jej miejscu zobaczyć zbiornik wodny podpisany… „Jezioro im. R. Dutkiewicza”. Wcześniej nie zdawałem sobie sprawy z tego, że taka manipulacja jest możliwa. Owszem, mapom Google’a byłem w stanie zarzucić niejedno i od czasu do czasu chętnie korzystałem też z innych internetowych map miasta, ale po tym przypadku nabrałem jeszcze większego dystansu. Mimo to zaskoczyło mnie, że pl. Grunwaldzki podpisany jest aż na trzy sposoby. Na Google’u można zobaczyć prawidłową nazwę „Plac Grunwaldzki”, udziwnioną „Plac Grunwaldzki we Wrocławiu” i potoczną „Grunwald”.

Z wrażenia sprawdziłem, czy na mapie zaznaczone jest też „Wittigowo”, „Teki” albo chociaż „Kosmos”, ale nie znalazłem takich miejsc. Może jednak są jeszcze jakieś ciekawostki, o których nie wiem? W końcu nie znam miasta zbyt dokładnie. A może by tak jeszcze bardziej ułatwić życie użytkownikom i dodać stare nazwy ulic? „Plac Jana Pawła II”, a obok „Plac 1 Maja” i jeszcze „Königsplatz”? Skoro jest taka możliwość, to nie widzę powodu, żeby z niej nie skorzystać. Czekam na kolejne rewelacje.

,

Dodaj komentarz

Pamiątka po pamiątce – niemiecka tablica z Grunwaldzkiego

Na przełomie XIX i XX w., dokładnie w latach 1900-1901, ustawiono przy drogach wylotowych z Breslau sześć słupów granicznych projektu Karla Klimma, zwanych Kamieniami Stulecia. Do dzisiaj przetrwały tylko trzy z nich, jak jednak doniosła w ostatnich dniach lokalna prasa, budowlańcy z ul. Kłokoczyckiej znaleźli w ziemi głowicę czwartego, najprawdopodobniej stojącego wcześniej parę kilometrów dalej – przy al. Kromera. Szczątki na ulicę nie wrócą – mają trafić do muzeum.

Ja tu jednak z inną sprawą, historia ta mi bowiem przypomniała, jak podczas remontu pl. Grunwaldzkiego i budowy ronda Reagana znaleziono kawałek niemieckiej tablicy. Zdjęcia z 23 listopada 2006 r.

Nie wymyśliłem, jaki mógł być pełny napis, ale prawie na pewno miał coś upamiętniać. Wersję, że to kawałek nagrobka, raczej odrzucam. Tablica leżała przy pl. Grunwaldzkim, w sąsiedztwie skweru Idaszewskiego i budynku D-2 Politechniki Wrocławskiej, przy rowie, na stercie ziemi. Każdy przechodzień mógł ją bez problemu obejrzeć, dotknąć, a nawet zabrać. Nie mam pojęcia, jakie były jej dalsze losy, ale nie wyglądało to tak, jakby zamierzano się nią należycie zatroszczyć. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie, ktokolwiek podejrzewa, co to w ogóle jest – czekam na informacje i opinie.

Późniejszy dopisek.
Pewien czytelnik zasugerował, że na tablicy może się znajdować przedwojenna nazwa pl. Grunwaldzkiego, czyli „der Kaiserstraße”, mam jednak wątpliwości, czy widzę tam literę „a”. Zgadzam się natomiast, że interesujący jest symbol graficzny przedstawiający – według dotychczasowych domysłów – młotek w herbie albo dzbanek widziany od strony ucha, albo jakieś inne naczynie, albo… Właśnie. Co to jest? Żeby się można było lepiej przyjrzeć, dorzucam zdjęcie w oryginalnym rozmiarze (kliknąć miniaturę poniżej).

, , ,

3 Komentarze

Sto jeden lat placu Grunwaldzkiego

Lat temu 101, gdy w dacie spotkały się trzy dziesiątki (10.10.1910), uroczyście otwarto most znany obecnie jako Grunwaldzki. Arterię prowadzącą od niego prosto na most Szczytnicki nazwano z kolei nieoficjalnie „osią Barskich” – od pary architektów, która ponad pół wieku później przedstawiła swój, do dzisiaj częściowo zrealizowany, projekt centrum akademickiego skupiającego cztery uczelnie wyższe. Zlokalizowanego na środku elipsonda ochrzczonego Rondem Reagana w planach nie mieli, ale w ich rozwiązaniach również można się doszukać finezji. Mnie na wystawę „Bogaty plan i ubogi skutek. Wrocławska dzielnica naukowa w rejonie placu Grunwaldzkiego (1910-2010)” przyciągnęło do Ratusza głównie to czego nie ma, a było lub – jeszcze lepiej – być miało. Na kilkunastu tablicach przedstawiono zgromadzone przez Krzysztofa Zientala zdjęcia, malunki, szkice, projekty, mapy rejonu pl. Grunwaldzkiego w ogóle i w szczególe, z różnych czasów, z odpowiednimi opisami. Organizacyjnie nawalono tylko odrobinę, w trakcie wernisażu. Nikt nie pomyślał (albo ktoś pomyślał, ale za późno, i na myśleniu poprzestał), żeby na czas przemowy wyłączyć dźwięk w telewizorze, na którym puszczano w kółko fragmenty polskich filmów (m.in. czegoś z Janem Nowickim), w których za scenerię posłużyły okolice pl. Grunwaldzkiego.

Z bliska prezentuję tylko mój ulubiony eksponat. Most Grunwaldzki w towarzystwie… Pałacu Kultury?!

Wernisaż odbył się 5 października. Wystawa, zorganizowana w ramach Dolnośląskiego Festiwalu Architektury, potrwa do 24 października.

, , , , , , ,

1 komentarz