Posts Tagged pop

Tęczowo ze Zdradą Pałki

Chociaż podoba mi się nastrój Wrocławskich Marszów Równości, nie zawsze na nie docieram. Z ósmej edycji, która odbyła się 8 października 2016 r., zobaczyłem tylko zakończenie. Dzień wcześniej zaliczyłem jednak inny punkt programu Festiwalu Równych Prawkoncert Zdrady Pałki w klubie. Uff. W sumie to tylko niewielka część całości, ale zapowiadała się wystarczająco interesująco.
Czytaj resztę wpisu »

Reklamy

, , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Majka Jeżowska dla dużych i małych

Majka Jeżowska to jedna z tych popularnych polskich piosenkarek, które znam bardzo dobrze, ale tylko z nazwiska. Przed spotkaniem 2 grudnia 2013 r. w Empiku w Renomie postanowiłem się więc dokształcić. Szybko się przekonałem, że coś jednak o niej wiem. Tytuły „A ja wolę moją mamę” i „Wszystkie dzieci nasze są” są mi przecież znane od dawna. Dzieła sztandarowe… tylko właściciela sztandaru mi brakowało.

Czytaj resztę wpisu »

, , , , , ,

1 komentarz

Czy Ali Janosz nic nie szkodzi

Wrocław jest zdolny – należy to podkreślać. Zdolni są również polscy piłkarze – to też należy podkreślać. Im dłużej będziemy to powtarzać, tym większe prawdopodobieństwo, że ktoś w końcu w to uwierzy. Może nawet my sami. Przykładowo sobie wmawialiśmy to w piątek (22 czerwca) koncertem zatytułowanym właśnie „Zdolny Wrocław gra na Wielkiej Wyspie”.

Na Letniej Scenie Światowida pojawili się m.in. artyści, których występy przegapiłem, więc ich nijak nie zrecenzuję, a byli to: soulowo-funkowo-popowe Coffee Break, kręcące się wokół funku The Crackers i nieco trudniejsza do sklasyfikowania, bo w interesujący sposób łącząca czarne, melodyjne klimaty z elektronicznymi podkładami Natalia Lubrano. Na miejsce dotarłem dopiero w trakcie przedostatniego utworu Sinusoidal i z przykrością stwierdziłem, że muzykę zespołu zjada nagłośnienie i festynowy charakter imprezy. Jego „tripowej” (według wokalistki) elektroniki już wtedy postanowiłem posłuchać w wersjach studyjnych i oznajmiam teraz, że – zgodnie z moimi przypuszczeniami – tak brzmi lepiej.

W ramach koncertu wrażenia zapewniono nam nie tylko muzyczne. Pomiędzy występami artystów grających i śpiewających funkcję zapchajdziury pełnił specjalizujący się podobno w improwizacjach kabaret Nic Nie Szkodzi. Ja stwierdziłem, że owszem, jednak szkodzi. Na mnie, jako osobniku trzeźwym i zainteresowanym niegłupią rozrywką, grupa sprawiła wrażenie zupełnie niezabawnej i nieradzącej sobie z formułą, którą obrała. Zabawy z publicznością na pewno lepiej by się sprawdziły, gdyby przybyła ona właśnie na kabaret. Ta impreza miała jednak inny charakter, do którego grupa się najwyraźniej nie dostosowała. Garstce osób chyba się spodobała, kogoś nawet wciągnęła na scenę, ale wśród siedzących dalej słyszałem mało przychylne opinie.

Alicja Janosz, gwiazda wieczoru, wystąpiła na Sępolnie jakby w tajemnicy przed samą sobą, bowiem w rozpisce na jej stronie tego koncertu nie widzę. Zagadkowe było dla mnie też stwierdzenie wokalistki, że z tym zestawem piosenek pojawia się na wrocławskiej scenie dopiero po raz drugi. Skoro wykonującą materiał z wydanego w zeszłym roku albumu „Vintage” widziałem ją wcześniej w moim mieście dwa razy, a ten byłby trzeci, to różnica w setach musiała być dla przeciętnego słuchacza nieistotna. Ale przecież wyszukiwanie podobieństw nie jest trudne. Przykładowo pierwszym większym przebojem Ali było „Zbudziłam się”, zaś opisywany koncert rozpoczął się od „I Woke Up So Happy”. Nadal pobudka, tylko w innym języku.

Tak, czepiam się, szczerze natomiast muszę przyznać, że we Wrocławiu naprawdę są zdolni artyści. Zaliczyłbym do nich również część uczestników koncertu, w tym Janosz. Tylko skąd ludzie mają wiedzieć, że Ala nie śpiewa już o jajecznicy? Gdy z boku sceny zobaczyłem logo radia Ram, naszła mnie nieprzyjemna refleksja. Czy naprawdę nikt inny jej nie promuje? Nie spróbuję odpowiedzieć.

PS Wspólną cechą wszystkich zespołów lub chociaż niektórych ich członków jest to, że są laureatami lub chociaż zostali dostrzeżeni podczas różnych konkursów – i na tym polega ich „zdolność”.

, , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Ala Janosz wśród młodych

Jeden plus z Tramwaju Plus: dotarcie z domu na koncert zajmuje mi teraz pięć minut piechotą. Jeszcze niedawno narzekałem, że nowy budynek Animy postawiono na boisku szkolnym (stary zburzono, bo stał na trasie planowanego torowiska). Przyszedł czas, żeby się pogodzić z rzeczywistością i zajrzeć do środka. A co tam teraz gra? Już nie piłka nożna.

Wieczorem, 10 marca zaprezentowała się nam Alicja Janosz z zespołem nazwanym przez nią żartobliwie Jury Band, a to dlatego, że muzycy byli nie tylko gwiazdą imprezy, lecz dodatkowo pełnili rolę jurorów – I Otwartego Przeglądu Zespołów Muzycznych „Zagrać każdy może…”. Może lepiej pasowałoby określenie podane na stronie wokalistki – „przegląd młodych zespołów” – bowiem udział wzięli chyba sami nieletni. Zwycięzców nie widziałem, ale dwoje zdolnych i niewielkiej postury ludzi przyjęło jeszcze z rąk Ali, zaraz po tym, jak zajęła scenę, wyróżnienia. Tu mała uwaga. Nie jestem jakąś konserwą, ale występowanie przed dziećmi w bluzce, przez którą prześwituje biustonosz, trochę mnie razi. I tak lepsze to, niż Britney Spears w koszulce nieprześwitującej, ale ewidentnie bez stanika, w telewizyjnym programie dla dzieci (nie mogę znaleźć potwierdzenia, ale chodzi mi po głowie, że się kiedyś coś takiego zdarzyło), ale… nie popieram i tyle.

W każdym razie, oto zespół, koncertujący w takim składzie podobno po raz pierwszy. Wspomniana i opisana Alicja Janosz…
Czytaj resztę wpisu »

, , , , , , , ,

1 komentarz

Edzia Górniak gwiazdą jest

Eurowizja, 1994 r. Edyta Górniak zaśpiewała, jak jej Jacek Cygan napisał, że to nie ona była Ewą, i zajęła 2. miejsce. W 2002 r. doczekała się kolejnego przełomu w karierze i zarazem drugiego największego przeboju pt. „Mazurek Dąbrowskiego (live, South Korea)”. Dzięki dalszemu mieszaniu na międzynarodowej scenie już rok później mogłem zobaczyć w pewnej niemieckiej telewizji muzycznej teledysk do dance’owego utworu „Impossible” firmowanego imieniem Edyta. Co jeszcze dokonała istotnego – nie wiem. Nie jestem w temacie, dopiero teraz się dowiedziałem, że miesiąc temu wydała nowy album pt. „My”, przy którym sporo pomagał jej m.in. Bogdan Kondracki, niegdyś wokalista Kobonga. To jednak nie jest ważne, bo Edyta Górniak to ikona i zobaczyć ją po prostu musiałem. Mimo to nie spodziewałem się, że spotkanie z nią 18 marca w Empiku w Renomie będzie miało taki przebieg.

Dwadzieścia parę minut spóźnienia – to jeszcze nic nadzwyczajnego. Bardziej zaskoczyli mnie fani (albo przynajmniej fanki) Górniak, którzy wtórowali jej piosenkom puszczanym z radiowęzła. Jeśli na koncertach też tak śpiewają, musi to robić wspaniałe wrażenie. Teraz jednak opisuję spotkanie. Górniak przyszła, uśmiechnęła się, powitała, pogadała krótko o ostatnim i nadchodzących odcinkach „Bitwy na głosy”, następnie prowadzący poinstruował zebranych, jak mają podchodzić po autografy, po czym…
Czytaj resztę wpisu »

, , , ,

4 Komentarze