Posts Tagged psychologia

W poszukiwaniu ultrafilmu

Nie lubię chodzić do kina. Filmy, zwłaszcza te poważniejsze, wolę oglądać w cywilizowanych warunkach, czyli bez przeszkadzających w odbiorze ludzi wokół. To jedna z przyczyn mojego niskiego zainteresowania festiwalem Nowe Horyzonty i paroma podobnymi dużymi imprezami cyklicznymi. Odwiedzam wprawdzie od kilku lat każdą wrocławską replikę Sputnika nad Polską, ale tam liczba widzów na sali rzadko osiąga mocno drażniące mnie rozmiary. Dopiero rok temu odkryłem wreszcie coś, co swoją formą i repertuarem odpowiada mi mocniej. Mało przypomina wymienione wcześniej, albowiem odbiorca może siedzieć w domu. My French Film Festival przeznaczony jest dla internautów. Tegoroczna, siódma edycja trwa od 13 stycznia do 13 lutego 2017 r., czyli przez miesiąc, do którego końca został tylko jeden weekend. Po obejrzeniu wszystkich dostępnych, pełno- i krótkometrażowych, francuskojęzycznych filmów z ostatnich trzech lat, przedstawiam swoje wrażenia i zachęcam do zapoznania się przynajmniej z paroma pozycjami.

Czytaj resztę wpisu »

Reklamy

, , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Resocjalizacja psychologii

Dra Tomasza Witkowskiego, wybranego przez Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów na Racjonalistę Roku 2010, znałem wcześniej tylko z jednego wykładu, który uznałem za zbyt naciągany i „dziurawy”. Na promujące drugi tom jego „Zakazanej psychologii” spotkanie w Falansterze zatytułowane „Psychologia w oczach sceptyka” poszedłem przygotowany na to, że tym razem nie będzie inaczej. Czwartek, 12 maja miał być dniem, w którym ostatecznie bym w człowieka zwątpił, chociaż równocześnie część jego wiedzy zamierzałem chciwie wchłonąć i przetrawić.

Za najgorszy moment spotkania uznaję ten, kiedy prezentacja zmieniła się w reklamę Klubu Sceptyków Polskich, do którego Witkowski należy. Bardzo ładnie pokazał „wątpiącego Tomasza” jako patrona organizacji, ale wydawało mi się, że w tym całym zgromadzeniu chodziło o promocję książki. Wątpię, żebym znalazł w niej rozdział poświęcony KSP. Jeśli jednak tam jest, zwracam honor.

Do słabszych punktów zaliczyć można również wymijające odpowiedzi na pytania od publiczności dotyczące resocjalizacji (na zdjęciu; w tę dyskusję Witkowski chyba nie chciał się wdawać) oraz leczenia za pomocą nielegalnych substancji w rodzaju marihuany (nie posiadał stosownej wiedzy). A poza tym… zaskoczenie – z całą resztą się zgadzałem. Od pewnego czasu prezentuję tu i ówdzie zbliżone poglądy, z tą różnicą, że w przeciwieństwie do dzielącego się z nami wiedzą psychologa nie posiadam odpowiedniego wykształcenia i uważam siebie w tej kwestii za humanistę.

Po dość krótkiej (ok. 40-minutowej) prezentacji rozpoczęła się dyskusja. Rozkręcała się powoli, ale z jej ostatecznej długości chyba wszyscy byli zadowoleni. Spotkanie jako całość poświęcone było głównie szarlatanerii. Na początku Witkowski wyliczył kilka absurdalnych sytuacji (typu stawianie człowieka przed sądem na podstawie zeznań jasnowidza) wynikających z tego, że dzięki naszemu rządowi w Polsce istnieją takie zawody jak astrolog (a nie ma np. poety). W dalszej kolejności wgłębił się w trzy rodzaje nauki: protonaukę, paranaukę i pseudonaukę. O ile dwa pierwsze mają według niego swoje zalety, ostatni uważa za niebezpieczny. Jako jego przykłady wymienił m.in. homeopatię, psychoanalizę i NLP, przy czym przyznał, że stosowany w tej trzeciej dziedzinie metamodel może, ale nie musi być narzędziem złym.
 
 

Co mnie najbardziej zainteresowało, to wypowiedzi nt. poziomu psychologii w Polsce. We Wrocławiu szczególnie aktualne wydaje się to teraz – gdy w mieście planuje się upamiętnić Williama Sterna znanego między innymi z wymyślenia ilorazu inteligencji. Przy tej okazji na różnych forach podnoszą się głosy, że tymczasem na naszym uniwersytecie (a na spotkaniu mówiono, że również na wielu innych uczelniach w Polsce) nadal rządzą wyśmiewany Freud i odrzucona psychoanaliza. Objaśniam w oparciu o słowa Witkowskiego. Psychologia to matematyka, statystyka. To nauka, nauka zaś zajmuje się przybliżaniem prawdy, a nie jej określaniem – ono bowiem jest już domeną humanistów. Co za tym idzie, pacjent niech sobie interpretuje swój stan i doznania, jak chce, ale psycholog nie może tak robić. Tymczasem większość psychologów nie zna się nawet na układzie nerwowym… Jakby tak przedstawiona rzeczywistość była za mało ponura, Witkowski wspomniał jeszcze m.in. o tym, że superwizja (rodzaj nadzoru nad terapeutami) nieraz działa jak sekta. I jak tu się nie bać?

Podczas spotkania nie przyszło mi do głowy, żeby spytać, co właściwie Witkowski z kolegami robi, żeby zmienić ten stan rzeczy. Odniosłem bowiem wrażenie, że skupia się przede wszystkim na informowaniu opinii publicznej, jakby czekał, aż to ona podejmie jakieś działania. A może to jest jakiś dobrze przemyślany chwyt psychologiczny? Na czym by on jednak polegał? Na pewno Witkowski zwiększa świadomość, uczy odróżniać prawdziwą psychologię od fałszywej i amatorskiej. Robiąc to, pokazuje jednak, że jest źle, czym może jeszcze bardziej zrażać ludzi do tej nauki. Już teraz przecież powszechnie odczuwa się do niej niechęć. Dla przeciętnego człowieka istnieje tylko jedna – szkodliwa psychologia, a nie dwie: słuszna – naukowa i jej humanistyczna podróbka. Jeśli powiadomi się go, że kłopoty z tym rozróżnieniem ma nie tylko on, ale i środowisko akademickie, utwierdzi się go w przekonaniu, że od psychologów należy się trzymać z dala. Bo jaką lepszą radę można mu dać? Żeby sam się doktoryzował? Tak, dokształcanie siebie jest najlepszym sposobem, żeby przestać się przejmować innymi.

Myślę, że Tomasz Witkowski to niegłupi facet, który jednak powinien starać się nie wychodzić do ludzi (czyli happeningi odpadają) i działać w swoim środowisku. Nie wiem, ile robi i jak mu to idzie, i m.in. przez to nie jestem w stanie zmienić swojego stosunku do niego na w pełni pozytywny. Pomimo pewnej niszowości wydaje mi się zbyt medialny, a do mądrych na pokaz wolę mieć dystans. Następnym razem wolałbym usłyszeć o nim w kontekście jakiejś rewolucji. Do tej pory zaś… może przejrzę jego książkę.

, , , , ,

Dodaj komentarz