Posts Tagged stadion miejski

Kibolski młyn na wiadukcie

Dwie rzeczy mnie zastanawiały.

  1. Czy kibice mają jakiś układ z zarządcą wiaduktów kolejowych we Wrocławiu, że tak często wywieszają na nich transparenty?
  2. Co dokładnie w kibicowskiej lub piłkarskiej nomenklaturze oznacza „młyn”?

Odpowiedź na drugie pytanie znalazłem w internetowym słowniku slangu. Pierwsze zadaję raczej tylko prowokacyjnie.

Transparent zaobserwowany na wiadukcie nad ul. Legnicką, blisko skrzyżowania z Niedźwiedzią, w sobotę, 26 listopada 2016 r., dzień przed meczem, który wrocławski Śląsk przegrał na własnym stadionie 0:4 z warszawską Legią, przy czym większość goli strzelono w ciągu kilku pierwszych minut. Młyn nie pomógł?

, , , , ,

Dodaj komentarz

Spotkanie z kukłą Dutkiewicza

Debaty Rafała Dutkiewicza i Mirosławy Stachowiak-Różeckiej rozczarowywały mnie. Może zainteresowałyby kogoś, kto nie śledzi wypowiedzi i poczynań tych dwojga, ale ja nie usłyszałem w nich prawie nic nowego. Dodatkowo początkowe piętnaście minut drugiej uznałem za powtórkę pierwszej. Więcej dowiedziałem się tylko o charakterach obojga kandydatów na prezydenta Wrocławia, zwłaszcza o ich nerwach. Członkini PiS-u przede wszystkim zaskoczyła mnie swoimi problemami z odnalezieniem się w regułach debaty, skutkującymi m.in. agresją pod adresem prowadzącego. Popierany przez PO Dutkiewicz pod koniec drugiego pojedynku również tracił spokój, ale on przynajmniej wyżywał się na swoich rękach, a nie na otoczeniu. Tylko czy właśnie te informacje i wrażenia są dla wyborcy najważniejsze? Raczej nie, dlatego z chęcią udałem się na otwarte spotkanie z Mirosławą Stachowiak-Różecką pod hasłem „Wspólnie zmieniamy Wrocław”, 27 listopada 2014 r. w budynku Starej Giełdy.
Czytaj resztę wpisu »

, , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Queen + Wrocław (prawie na żywo)

21:21: Start. Szybko cofamy się o cztery dekady, do „Keep Yourself Alive”. Kawałek autorstwa Briana Maya, który napisał w przybliżeniu tyle samo przebojów, co Freddie Mercury.
21:31: Jeszcze za wcześnie na ballady. „Fat Bottomed Girls”, również z lat 70.
21:36: Zostajemy przy albumie „Jazz”. „Don’t Stop Me Now”.
21:45: „I Want It All” – to już późne lata 80. Czy dla fanów to jakaś różnica? Raczej nie.
21:53: I wreszcie ballada – „Who Wants To Live Forever”. Jest moc i w głosie Lamberta, i w gitarze Maya. Queen to największy zespół mojego dzieciństwa. Jak dla mnie, może robić, na co ma ochotę. Nie mam nic przeciwko temu, żeby występował z wokalistami innymi, niż Freddie Mercury.
22:26: Gitarowe solo. Maya za wirtuoza nie uważam – raczej za gościa, który lubi się bawić delayem. Owszem, solówki niezłe miał, ale w środku utworów wykonywanych zespołowo, a nie takie, że gra on i nikt inny.
22:35: Dobra, nie jestem miłośnikiem wszystkich utworów Queen. „I Want To Break Free” to już nie ta stylistyka, co w latach 70. Tak sobie myślę… Na którymś wrocławskim serwisie wyczytałem dzisiaj, że zespół zagra swoje przeboje w nowych aranżacjach. To by było ciekawe. Niektóre utwory rzeczywiście chętnie usłyszałbym zagrane inaczej, a nie tylko zaśpiewane przez innego wokalistę.
22:39: „Another One Bites The Dust” to coś jeszcze innego – już nie rock z lat 70., ale jeszcze nie duża dawka syntezatorów z lat 80.
22:48: Do „Radio Ga Ga” mam stosunek podobny, jak do „I Want To Break Free”. Ale tu jeszcze raz kilka słów do tych, którzy uważają, że Queen to przede wszystkim Mercury. Tych dwóch największych przebojów z albumu „The Works” słynny wokalista nie napisał – to dzieła Rogera Taylora (i podobno jego synka, który powiedział kiedyś „radio ga ga”) i Johna Deacona (który pisał raczej łagodne kawałki, niż ostre).
22:52: Ale tak szczerze, to za „Somebody To Love” też nie przepadam. Ciekawe, że chyba najlepiej pamiętam wersję koncertową z George’em Michaelem.
23:00: Tytułowe słowa „The Show Must Go On” to potężny ryk.
23:05: „Bohemian Rhapsody” ze środkową („operową”) częścią puszczoną tradycyjnie z playbacku. Nagrali, to mają. A co nagrali? Ktoś kiedyś napisał, że zasadniczo ten utwór jest kiczem. Do dzisiaj mnie ten opis bawi.
23:21: „We Are The Champions”, czyli ograny do znudzenia, ale wciąż popularny element finiszu koncertów Queen. Dobry na stadiony.

„Słyszysz, jak śpiewają? To z tego stadionu tak niesie” – rzekła matka do dziecka. Koncertu Queen + Adam Lambert w ramach Rock In Wroclaw Festival 7 lipca na Stadionie Miejskim wysłuchałem z okna bloku na środku Kozanowa. Niestety przy odległości ok. 2 km nagłośnienie odbiega od ideału. Dodatkowo jakieś tramwaje i pojazdy na sygnale mi tu hałasowały.

PS
Jeśli komuś zależy na poważniejszej relacji, może zajrzeć do koleżanki.

, , , , ,

1 komentarz

Czekając na Śląsk i Koronę

Wczoraj pracowałem z Karolem Strasburgerem. Niestety umowa, której nie podpisałem, zabrania mi ujawniania szczegółów, ale zdradzę, że miało to luźny związek ze „spodziewanym napływem zatrzymanych” z meczu Śląska Wrocław i Korony Kielce na Stadionie Miejskim, zaś sam Strasburger jest oczywiście starszy, grubszy i ma więcej siwych włosów, niż widać w telewizji.

Oj, bo jeszcze ktoś pomyśli, że Strasburger jest pseudokibicem. Nie, nie jest! To zupełnie nie o to chodzi. Chociaż rozstaliśmy się przed meczem, więc nie wiem, co było potem.

, , ,

Dodaj komentarz

Wyjątkowa i pełna dramatyzmu notka dotycząca Monster Jam we Wrocławiu

Znowu dostałem maila od „Gazety wrocławskiej” zachęcającego mnie do wzięcia udziału w konkursie i wygrania biletów na imprezę na Stadionie Miejskim, tym razem Monster Jam:

Chcesz zobaczyć ciężarówki w rozmiarze XXXL? Mamy 6 podwójnych zaproszeń do rozdania. Jeśli chcesz wygrać 1 z nich, wyślij SMS z uzasadnieniem dlaczego to właśnie Ty powinieneś wygrać

Odpowiedziałem bez trudu:

To jest MONSTER Jam, a ja jestem POTWOREM

Niestety nie udało się…

Dziekujemy za udzial w konkursie. Ta odpowiedz nie zostala wybrana. Graj w kolejnych konkursach Gazety Wroclawskiej.

Znowu pomyślałem, że trzeba było napisać, że mi nie staje. Mogłoby to jednak zostać bardzo źle, wręcz kryminalnie, odebrane, jeśli wziąć pod uwagę ogłoszenie na stronie „Gazety wrocławskiej” o podobnej, ale innej treści. W tym samym czasie pod ten sam numer spływały SMS-y odpowiadające nie tylko na powyższe, lecz również na następujące pytanie:

Chcesz zabrać swoją pociechę na zawody Monster Jam? Wygraj podwójne zaproszenie (jeden dorosły i jedno dziecko do 12 lat) w naszym konkursie! Aby wygrać zaproszenie napisz nam, dlaczego Twoje dziecko powinno dostać bilet?

Dlaczego chcę sprawić przyjemność dziecku? Bo mi nie staje. I tylko czekać na policję… Ostatecznie jednak tak nie napisałem, nie wygrałem, nie poszedłem ani na stadion, ani na komisariat, zaś cała impreza okazała się mocno niszowa. Poza czytelnikami gazety najwyraźniej prawie nikt się na nią nie wybrał. Jak bowiem właśnie wyczytałem na stronie Monster Jam:

Prawie 30 widzów przybyło na wrocławski Stadion Miejski, by zobaczyć szalejące Monster Trucki

To rzeczywiście szał…

PS
Po normalną fotorelację zapraszam do koleżanki (jednej z tych trzydziestu).

, ,

Dodaj komentarz