Posts Tagged świdnicka

Czy Arlekin zasłonił Capitol?

Gdy bodajże pod koniec stycznia 2018 r. pierwszy raz zobaczyłem wizualizacje rzeźby „Arlecchino” projektu Alessandra Mendiniego stojącej pod Teatrem Muzycznym „Capitol”, byłem zdegustowany: „Jak można przy takiej ścianie umieszczać coś tak kolorowego i wysokiego?! I dlaczego zasłania nazwę teatru?! Przecież to tam zupełnie nie pasuje! Wybierzcie inne miejsce!”. Parę miesięcy później, 26 lub 27 czerwca, ujrzałem dzieło już nie na obrazku, ale na docelowym skwerze. Wprawdzie prace jeszcze trwają i do oficjalnego odsłonięcia trochę czasu zostało, ale mogłem wreszcie ocenić rzeczywistość.
Czytaj resztę wpisu »

Reklamy

, , , , ,

Dodaj komentarz

Tęczowo ze Zdradą Pałki

Chociaż podoba mi się nastrój Wrocławskich Marszów Równości, nie zawsze na nie docieram. Z ósmej edycji, która odbyła się 8 października 2016 r., zobaczyłem tylko zakończenie. Dzień wcześniej zaliczyłem jednak inny punkt programu Festiwalu Równych Prawkoncert Zdrady Pałki w klubie. Uff. W sumie to tylko niewielka część całości, ale zapowiadała się wystarczająco interesująco.
Czytaj resztę wpisu »

, , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Po Nespresso zostało tylko logo

Kawa z kapsułek mogłaby mi się skojarzyć z science fiction. Umieszczona w teraźniejszości i zestawiona z marką Nespresso przywiodła mi jednak na myśl substytut dla ubogich. Mogę się mylić, bo sam nie pijam kawy w żadnej formie, więc się na niej nie znam. Mimo to na imprezę promocyjną zorganizowaną przez wspomnianą firmę 24 kwietnia 2015 r. na ul. Świdnickiej i pl. Solnym z okazji otwarcia dzień wcześniej butiku w budynku hotelu Monopol postanowiłem się wybrać.
Czytaj resztę wpisu »

, , , , , , , ,

2 Komentarze

Capoeira wyszła na ulicę

Chyba jeszcze nigdy nie widziałem capoeiry na żywo. Niestety 24 kwietnia 2015 r. pod pomnikiem Chrobrego, podczas pierwszej otwartej rody wrocławskiej, właściwie też nie zobaczyłem. Nie chciałem się wpychać między uczestników rytuału. Ponad nimi mogłem natomiast podziwiać tylko wystający w górę berimbau – z którym również wcześniej w rzeczywistości się nie zetknąłem – chyba nawet trzy, zaś przed nimi, w środku kręgu, co chwilę dostrzegałem też szybko się poruszające głowy i stopy. Można przyjąć, że widziałem najważniejsze.

Zgromadzenie rozpoczęło się o godzinie 19. Wkrótce potem w dal poniósł się egzotyczny, chóralny śpiew, z którego rozumiałem tylko słowo „capoeira”. Półtorej godziny później roda wciąż trwała. W międzyczasie śpiewających, klaszczących i grających na swoich instrumentach wsparła na kilka minut grupka z trzema, może czterema dęciakami, efekt był jednak… dziwny – ni to brazylijskie, ni to afrykańskie, ni to bałkańskie.

Ogólnie wyglądało na to, że uczestnicy rody dobrze się bawią, nie zdziwię się więc, jeśli akcja, planowana jako comiesięczna, zostanie powtórzona. Przyjemnie również było ją po prostu obserwować i słuchać z większej odległości. Jeśli coś potwierdza propagandowy wizerunek Wrocławia jako miasta wielokulturowego i sprzyjającego spotkaniom, to w pierwszej kolejności m.in. właśnie takie wydarzenia.

, , , , , , ,

Dodaj komentarz

Jak ja lubię pisać o tramwajach

Nie ukrywam: zauważyłem i nie jestem zadowolony, że coraz częściej publikacje na blogu dotyczą wydarzeń nie kulturalnych, lecz drogowych, a konkretnie awarii tramwajów. Nie zamierzam jednak tego zmieniać. Po prostu za bardzo wkurzają mnie takie sytuacje, gdy np. motorniczy zatrzymuje się i otwiera drzwi przed przystankiem, bo przy peronie stoi już inny tramwaj – na światłach awaryjnych. Ostatnio przytrafiło mi się to 7 marca 2015 r., ok. 17:30, przy Operze Wrocławskiej. Tym razem postój trwał tylko parę minut, więc chyba powinienem się cieszyć, a wszystkich zamieszanych pochwalić.

Co się musi wydarzyć, żeby blog przestał się zajmować w takim stopniu awariami tramwajów, niestety nie mam pojęcia. Chyba cud.

, , , ,

1 komentarz