Dekomunizacyjne pytanie o datę

Filmy wpajały mi od małego, że dźwięk syreny oznacza zagrożenie. Gdy go słyszę, powinienem się bać i zareagować, zależnie od rodzaju sygnału, w sposób, w jaki uczono mnie w szkole. Życie wyrobiło jednak we mnie inny odruch. Gdy syrena zaczyna wyć, w ogóle się tym nie przejmuję. Myślę tylko, że to pewnie kolejna rocznica związana z II wojną światową albo ktoś umarł i mamy żałobę narodową. Znudzony robię swoje, jakby nic się nie działo. Tak było też kilka dni temu. Czekając na odpowiedni środek transportu na dworcu w Białymstoku, usłyszałem przeciągłe wycie. Po dłuższej chwili zorientowałem się, że to syrena. Nie miałem nic lepszego do roboty, więc w końcu sprawdziłem: był 17 września 2016 r., godz. 12:00. Agresja ZSRR na Polskę? Chyba tak. Zastanowiłem się, czy to tylko lokalny zwyczaj, czy może we Wrocławiu usłyszałbym to samo. Nie wiem, ale po powrocie do swojego miasta przekonałem się, że przynajmniej jedno środowisko „pamiętało”.


Przyzwyczaiłem się już, że rejon al. Karkonoskiej, w tym wykorzystywany jako tablica ogłoszeniowa wiadukt kolejowy, jest opanowany przez wandali kibolsko-nacjonalistycznych. Tym razem wywiesili na nim z obu stron, zauważone przeze mnie 23 września i trzy dni później nadal się tam znajdujące, transparenty „17.09.1939-?.??.????”. Wrażenie zrobiły na mnie wyjątkowe, bowiem nie raziły tak, jak zwykły robić to wcześniejsze. Mniej głupia treść? A może lepsza jakość wykonania, niekojarząca się z bazgroleniem po brudnych szmatach? W każdym razie nie wyglądało to źle. Mimo to wolałbym, żeby ci ludzie zrezygnowali wreszcie z takich wybryków. Ulica nie jest ich własnością.

, , , , , ,

Dodaj komentarz

Ten nudny brak aborcji

W nawiązaniu do pewnej wypowiedzi George’a W. Busha o terrorystach: jeśli będziemy pisać o przeciwnikach aborcji, bo będzie oznaczało, że wygrali; jeśli nie będziemy pisać o przeciwnikach aborcji, to będzie oznaczało, że wygrali. Wygrali, bo o nich piszę, i wygrali, bo tak mnie już znudzili, że straciłem zainteresowanie tematem. Widzę nagłówki o kontrowersjach wokół występu jakiejś Anny Zawadzkiej i muszę się zmuszać, żeby sprawdzić, o co chodzi. To już jest mało ciekawe.

Kolejna pikieta akcji „Stop aborcji” odbyła się 23 kwietnia 2016 r. na ul. Oławskiej, przy przejściu Winogronowym. Przekaz: bez zmian, nic nowego.

, , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Dla podejrzanego o terroryzm Węgra

Przyzwyczaiłem się, że wandale wieszają transparenty na wiadukcie kolejowym nad al. Karkonoską. Tym razem Obóz Narodowo-Radykalny przygotował coś dla zmierzających od autostrady w kierunku centrum Wrocławia ul. Wyścigową.

Zaobserwowany 1 lutego 2016 r. transparent jest częścią większej akcji. Nawiązuje do przetrzymywania bodajże od zeszłego roku w areszcie przez Węgrów podejrzanego o terroryzm nacjonalisty Istvána Beke. Tymczasem wrocławscy wandale mogą się cieszyć swoją wolnością.

, , , , , ,

Dodaj komentarz

KOD i ONR w obronie i ataku

Komitet Obrony Demokracji manifestuje ostatnio tak często, że nie będę się silił na błyskotliwy, oryginalny wstęp. Tym razem, 23 stycznia 2016 r., na pl. Solnym pojawił się pod hasłem „W obronie Twojej wolności”. Nowością była kontrmanifestacja Obozu Narodowo-Radykalnego, który – ciekawostka związana być może z polityką Facebooka – na opublikowanym przez siebie zdjęciu zamaskował krzyż celtycki na swoim transparencie. Poza tym – nic nowego.
Czytaj resztę wpisu »

, , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Najlepszą świecę robi Lolita

Hasło „sex, drugs and rock ‚n’ roll” już od dziesięcioleci sugeruje opinii publicznej, że istnieje związek między muzyką rozrywkową a rozwiązłością – że rock i metal w szczególny sposób współistnieją z takimi rzeczami jak nagość i stosunki płciowe. Niektóre kapele zdają się to podejrzenie potwierdzać. Jest normalne, że w finałowym numerze koncertów Monster Magnet zespołowi na scenie towarzyszy para striptizerek. Wokalistki Butcher Babies zasłynęły dzięki występom, podczas których ich piersi zakryte były jedynie kawałkami taśmy klejącej na sutkach. Courtney Love – choć chyba pod wpływem substancji odurzających – potrafi zaprezentować się publiczności w jeszcze większym stopniu. Fanki wielkich gwiazd „błyskające” na koncertach nagimi biustami, gdy jest szansa, że muzycy je widzą lub chociaż są na nie skierowane kamery, też już nikogo nie dziwią – ostatnio tabloidy chętnie informowały, co Doda z widowni pokazała publiczności Aerosmith. Warto dodać, że i popowe wykonawczynie, np. Madonna i Lady Gaga, podczas własnych występów potrafią odsłaniać części intymne. Słynne są też incydenty z obnażającymi się muzykami płci męskiej, w tym polskimi, np. Janem Borysewiczem w 1986 r. we Wrocławiu. Wymieniać można długo, warto pamiętać chociażby o Wendy O. Williams, ale wszystko wymienione to jednak i tak nic w porównaniu z Rockbitch, którego koncerty przekraczały niejedną granicę i trudno je opisać jednym zdaniem.

A teraz wróćmy na ziemię. Czy rzeczywiście jedno z drugim się tak mocno łączy? Nie podzielam tej opinii. Byłem na setkach koncertów i prawie nic takiego nie widziałem. Na koniec występu zagranicznego zespołu, którego nazwy i kraju pochodzenia już nie pamiętam, dawno temu w Wagonie, wokalista spytał, czy to obok, to naprawdę klub ze striptizem. Gdy otrzymał potwierdzenie, odpowiedział widzom, że tam się z nim spotkają. To chyba było najbliższe temu słynnemu seksowi – przynajmniej aż do 3 stycznia 2016 r., kiedy do Wrocławia przyjechało i w Ciemnej Stronie Miasta wystąpiło Satarial.

Lolita – wokalistka wspierająca, obsługująca też tamburyn i dąca w róg – odpowiadała przede wszystkim za performerską stronę przedstawienia. Od połowy występu topless, w pewnym momencie przekręciła swoją spódnicę – jeśli można ten element ubioru tak nazwać – o 90 stopni, tak, że odsłaniała już nie boki ud, lecz ogolone krocze. zaczęła się kłaść się na niewielkiej przestrzeni między zestawem perkusyjnym a ołtarzykiem, ale stojący obok gitarzysta Lord Seth delikatnym kopniakiem dał jej do zrozumienia, żeby się przeniosła. Więcej miejsca miała pod sceną. Tam, z wciąż odsłoniętym biustem, położyła się na plecach, głową w kierunku widzów i zrobiła coś jak świecę, tylko że z nogami w szpagacie. Następnie perkusistka Angelika podeszła do niej z przedmiotem wyglądającym trochę jak owinięta taśmą klejącą rekojeść sztyletu, ewentualnie wibrator. Włożyła go w pochwę Lolity. Po chwili aż pod sufit trysnął z niego snop iskier. Trwała tak przez dłuższą chwilę, jak żywa pochodnia, po czym szybko wróciła do pozostałych obowiązków.

Refleksja: gdyby Satarial było bardziej znane i występowało w popularniejszym klubie, a sam koncert był lepiej rozreklamowany, ktoś próbowałby tego występu zakazać. My, miłośnicy metalu, znamy takich aktywistów.

Moją pełną relację można przeczytać na Dark Planet.

, , , , , , , ,

Dodaj komentarz